NEWSLETTER:

e-mail:

Wywiad z Wojciechem Czernem z OBUH Records

 
 

 

Helios_OBUH.jpgpromusic: Jakie jest podstawowe wyposażenie Twojego studia?

 

Wojciech Czern: Studio prowadzę we współpracy z Piotrem Jankowskim, który jest wielbicielem starych gitar, klasycznych wzmacniaczy gitarowych, Rhodesa i Hammonda. Nagrywam na dwucalowym magnetofonie 16-śladowym Studera, który jest chyba najlepiej utrzymanym i najmniej zużytym magnetofonem tej klasy w kraju. Miksuję na 24-śladowym stole dyskretnym Philipsa z 1976 roku. Sprzęt profesjonalny Philipsa z lat 60-tych i 70-tych uważam za najbardziej nie doceniany na świecie. Dźwięk ze stołu trafia na 2-śladowego Studera, na którym zapisuje się gotowy mix. Moim marzeniem jest uruchomienie calowego magnetofonu 2-śladowego na bazie lampowego Studera C-37. Takie maszyny modyfikuje guru współczesnego hi-endu Tim de Paravicini. Dynamika, głębia i rozdzielczość calowego magnetofonu są ponoć absolutnie zadziwiające i trudne do porównania z czymkolwiek. Do tego dochodzi bateria przedwzmacniaczy lampowych i dyskretnych firm Helios, Philips i Siemens z lat 60-tych i 70-tych, kolekcja klasycznych europejskich mikrofonów lampowych, wstęgowych i dynamicznych, dyskretne i lampowe kompresory EMT, Gaumont-Kalee, Neve, NTP, Siemens. Tudzież pogłosy taśmowe, sprężynowe i cyfrowe, w tym legendarne monstrum EMT 250. W studiu nie ma żadnego komputera i póki co nie odczuwam jego braku. Co nie znaczy wcale, że niektórzy artyści nie przywożą ze sobą komputerów.

 

promusic: Jak działa Wasz wiekowy sprzęt tyle lat od produkcji?

 

Wojciech Czern: Znakomicie, co nie oznacza, że nie ma z nim żadnych problemów. Bardzo dużo czasu zajmuje konserwacja i utrzymanie sprzętu „na chodzie”. W zasadzie zawsze jakieś urządzenie jest niesprawne. Mam jednak ich na tyle dużo, że nie wpływa to na sprawność studia.

 

promusic: Czy jest jednak coś co Cię pociąga w nowoczesnym muzycznym sprzęcie cyfrowym?

 

Wojciech Czern: Zdaję sobie sprawę z totalnych niemalże możliwości edycji dźwięku cyfrowego, ale te rzadko przekładają się na rezultaty. Łatwość produkowania dźwięków na sprzęcie cyfrowym niesie bowiem pewne istotne niebezpieczeństwa, które są totalnie zgubne dla procesu twórczego i jego rezultatu w postaci nagrania. Możliwość totalnej ingerencji w zarejestrowany materiał owocuje brakiem emocji, spontaniczności, odkrywania, swoistej iskry bożej, których obecność jest fundamentalna dla dzieł sztuki. Muzyka staje się wymęczonym, wyprodukowanym, beznadziejnie poprawnym muzakiem. Instrumenty i głos ludzki nagrane analogowo brzmią podobnie do pierwowzoru, natomiast dźwięk cyfrowy brzmi dwuwymiarowo i sztucznie. Żeby go jakoś uszlachetnić i uczłowieczyć, trzeba się mocno napocić. Doświadczeni realizatorzy są w stanie uzyskać dobre rezultaty, sam proces jest jednak bardzo sztuczny i pracochłonny. Praca w domenie analogowej jest wbrew pozorom dużo prostsza. Oczywiście pod warunkiem, że mamy artystę, który ma coś do powiedzenia i potrafi to zagrać/zaśpiewać.. Jeśli nie, na pewno z kupy nie ukręci się bicza, co jest możliwe w domenie cyfrowej (choć bicz ten będzie w zasadzie atrapą tylko). Generalnie brzmienie sprzętu cyfrowego w porównaniu z tym najlepszym analogowym jest dużo gorsze, chyba że płyt będziemy słuchali wyłącznie na sprzęcie co najwyżej budżetowym. Tak więc w sprzęcie cyfrowym nie pociąga mnie zbyt wiele, choć sam używam przestrzeni cyfrowych i te trudno byłoby mi zastąpić wyłącznie analogowymi.

<- Powrót do: Wywiady

Data dodania:  27-11-2007

 

«

1

2

3

4

5

6

»

Preampy mikrofonowe

Doświadczeniami z zakresu preamp’ów podzielił się z nami Rafał Szumny z krakowskiego studia Centrum.

 

Wywiad ze Snoop Dogg'iem

Słynny raper i gwiazda reality show Snoop Dogg, Father Hood (Snoop Dogg, Ojcem Być) opowiada o tym jak uwodzi swoją żonę oraz o wspólnych wypadach z Davidem Beckhamem.

 

Wywiad z AbradaB'em

O nowym albumie, kierunkach rozwoju hip hopu oraz o tym jak i czym produkować nowoczesny hip hop. Na te i wiele innych pytań odpowiada nikt inny jak sam AbradaB.