Wywiad z Wojciechem Czernem z OBUH Records
promusic: Na zachodzie jest trochę wytwórni, które produkując oryginalną i dziwną dla przeciętnego słuchacza muzykę, nie mają problemów z wydawaniem. Nie boisz się, że gdyby niebiosa w przyszłości dały więcej sił Obuhowi, to straciłby już on swój charakter?
Wojciech Czern: Tego się raczej nie boję. Różnica między nami a Zachodem w kwestii płyt jest taka, że dużo ludzi ma tam w zwyczaju kupowanie płyt, a u nas –najprościej mówiąc - takiego zwyczaju nie ma. U nas się płyty kopiuje, albo słucha zetki/remefki jeno. Zapytaj swoich kolegów, kiedy kupili jakąkolwiek płytę. Możesz się zdziwić, że niektórzy tego nie zrobili nigdy. Nie wchodząc w rozważanie wielorakich przyczyn tego zjawiska (zabory, powstania, okupacja hitlerowska, potem komunistyczna, bieda etc.), to jest właśnie podstawowa różnica. Nawet w takich Czechach, (które są prawie 10 razy mniejsze niż Polska) wychodzi i sprzedaje się więcej płyt z muzyką spoza głównego nurtu. My też sprzedajemy więcej płyt za granicą, niż w Polsce i mówię tu o płytach polskich artystów. Gdybym miał ograniczyć się do naszej ojczyzny zbolałej, jutro mógłbym zamykać podwoje. Druga sprawa to brak różnorakiej dystrybucji płyt w Polsce. Jakieś 95% rynku opanowane jest przez dwie duże sieci, które nie są zainteresowane współpracą z małymi wydawnictwami. Niezależne od tych sieci sklepy płytowe poza Warszawą można policzyć na palcach jednej dłoni. A i te balansują na granicy bankructwa. Pozostaje internet, w którym z kolei oferowane są miliony płyt, toteż trudno się przebić nawet z najlepszą ofertą. Tak więc różowo nie jest. Ale też różowy nie jest naszym ulubionym kolorem. Jak to się mówi, jest jak jest. Mogłoby być znacznie gorzej.
promusic: Dlaczego zdecydowałeś się stworzyć studio analogowe oparte na dawnym sprzęcie?
Wojciech Czern: Tak się złożyło, że pewne młodzieńcze nagrania mojego zespołu ZA SIÓDMĄ GÓRĄ zostały zrealizowane na starym sprzęcie lampowym Siemensa i Telefunkena. Był to sam początek lat 90-tych, wkrótce potem robiliśmy kolejną sesję na "nowoczesnym" sprzęcie cyfrowym z DAT-em w roli głównej itd. Porównanie tych nagrań wypadło zdecydowanie na korzyść tych robionych na starym sprzęcie. Nie miałem wtedy jeszcze wystarczającej wiedzy, żeby zrozumieć dlaczego tak się dzieje, ale złapałem wtedy bakcyla na tzw. sprzęt z epoki. Poza tym bardzo lubiłem wygląd starych urządzeń, sposób w jaki zostały zaprojektowane, który ściśle łączył się z klimatem epoki. Wkrótce potem cyfrowa inwazja zaczęła się na dobre, wszyscy zapragnęli lub byli zmuszeni przestawić się na cyfrowe formaty. Niektóre państwowe molochy bankrutowały i wtedy pojawiły się możliwości zakupu starego, czasem absolutnie najlepszego sprzętu analogowego, który często gęsto kosztował ułamek oryginalnej wartości, jako, że nikt wtedy nie chciał inwestować w coś, co zdawało się odchodzić na zawsze. Jak się potem okazało, po kilku latach, najpierw w Stanach, a potem w Europie przyszło otrzeźwienie. To znaczy okazało się, że cyfra na obecnym etapie rozwoju nie rozwiązuje wszystkich problemów, natomiast tworzy wiele nowych. Zaczął się więc swoisty renesans analogu, który został wprzęgnięty do współpracy z cyfrą. Potem doszła jeszcze szaleńcza moda na analog, czyli na przykład wkładanie lamp, gdzie się tylko da (nawet jeśli nie ma to żadnego, poza marketingowym oczywiście, sensu). I tak to funkcjonuje sobie do dziś. Natomiast studia klasycznie analogowe (takie jak nasz Rogalów Analogowy) bez edycji cyfrowej są dziś absolutną rzadkością.

Ostatnie nowości:
- Preampy mikrofonowe
- Wywiad ze Snoop Dogg'iem
- Wywiad z AbradaB'em
- Wywiad z Ptaky'ami
- Wywiad z Arkadiuszem Utko
- Wywiad z Wojciechem Czernem z OBUH Records
- Muzykoterapia – wywiad
- Wywiad z Włodzimierzem Kiniorem Kiniorskim
- Tom Meyer - wywiad
- T.Love: "Nie jestem dyktatorem"
- Al Di MEOLA w Polsce - relacja oraz wywiad
- Freddie Closterkeller - wywiad
- Popcorn Acid Drinkers - wywiad
- Ricardo Amorim Moonspell - wywiad







