North Sea Jazz Festival
Największą - nie tylko w moim odczuciu- gwiazdą festiwalu, był Herbie Hancock, którego uważam jako naistotniejszego obok Milsa Davis'a, muzyka jazzowego wszech czasów. Hancock wystąpił w doborowymn składzie (sekcja Jeffa Becka piękna Tal Wilkenfeld i doskonały Vinnie Colaiuta) Mistrz zagrał głównie utwory ze swej rewelacyjnej, najnowszej płyty The Imagine Project ale na szczęście nie zabrakło oczekiwanych przebojów -jak choćby - Cantelope Island. Oczywiście -co znamienne na tym festiwalu- towarzyszył mu szpaler innych doskonałych muzyków.
Po królu, cztery godziny później, wystąpił.. Chick Corea...i był to chyba najważniejszy koncert w mym życiu. O razu zaznaczę, że nie obejrzałem go w całości, bo wcześniej zaczęła swój koncert Concha Buika od której nie mogłem się oderwać. Kiedy w końcu dostałem się do sali Amazon (Sala Vip) okazało się, że moje miejsce jest zajęte. Jako, że raźniej ogląda się koncerty wśród swoich, skierowałem się do naszego siódmego rzędu. Nadaremnie..Inspicjent, któy zazwyczaj był po stronie widzów dochodzących (miejsce powinno być puste do końca koncertu -konwecja festiwalu często wymuszała łażenie "na zakładkę") po krótkiej rozmowie z podsiadaczem...poprosił mnie abym przeszedł do sektoru budżetowego...No nic...zrobiłem to. Koncert Chick'a był doskonały, chociaż nie zagrał swych przebojów. Mnie jednak czekała nie lada niespodzianka po koncercie. Okazało się bowiem...że na moim miejscu siedział, nie nikt inny tylko ...sam Mr. HANCOCK!! Oczywiście skończyło się na autografach i wspólnym zdjęciu wszystkich bohaterów tej przygody. Urazy więc nie chowam ;) Z innych wielkich władców klawiszy wystąpił Kenny Barron i Tord Gustavsen.
Ogólny nastrój luzu i zabawy -obecny na każdym kroku- wzmagały zespoły orientacji funkowej Tower of Power, The Roots czy Earth, Wind & Fire. Festiwal zamknął -bardzo efektownie -na spóźnionym z powodu finałów MŚ - Stevie Wonder. Podczas całej imprezy, na wszystkich skwerkach i niewielkich scenach plenerowych grały niezliczone formacje różnych typów i sporo Big Bandów umilając przejście z sali do sali. Na pewno wyróżniał się Berkeley Jazzschool Studio Band i Royal Conservatory Big Band. Oprócz tego, miały swoje stoiska wszystkie liczące się firmy muzyczne, fonograficzne i wydawnicze.
Polskim, mocnym akcentem był Marcin Wasileski Trio i Tomasz Stańko Quintet. Oba koncerty ponoć niezłe...ale nie mogłem na nich być z powodu... innych artystów. Zresztą...takich dramatycznych wyborów było znacznie więcej...Klęska urodzaju. Życze sobie tego i w przyszłym roku.

Ostatnie nowości:
- Terry & Mencel 28 listopada w Warszawie
- HARD ROCK CAFE z cyklu PEPSI ROCKS
- Fisz Emade zagrają na GO Rock Festiwal
- "Demakijaż" Marii Sadowskiej
- OSTR feat. Kochan & Dj Haem/PMM
- Marek Napiórkowski Trio jutro w Klubokawiarni
- Muzyczny bigos Tymona Tymańskiego & The Transistors
- Co według Polaków jest na maxa?
- „Pearl” – TrioMania
- Nowy utwór Radiohead
- Paradise Lost przyjedzie na dwa koncerty
- Nowy album Kultu 28 września
- Jazzanova akustycznie na Erze
- Hip Hop Kemp 2009


Metallica, Slayer, Anthrax i Mastodon w Polsce
16 czerwca w Warszawie, na lotnisku Bemowo, odbędzie się Sonisphere Festival - impreza, na której obok siebie wystąpią Metallica, Slayer, Anthrax, Mastodon i Behemoth.




