Zestaw wtyczek masteringowych Ozone 3 Izotope
Oprogramowanie bostońskiej firmy Izotope zadowoli zarówno początkujących homerecordingowców jak i zawodowych realizatorów dźwięku.
Mastering to ostatni szlif nagrania, jest to więc jakby ostatnia powłoka nałożona na nasze zmiksowane ścieżki, stąd pewnie ta analogia do warstwy ozonowej przy nazewnictwie, którą posłużyli się programiści firmy Izotope.
Już w przypadku poprzednich edycji Ozone spotkałem się z opinią, że program wygląda wspaniale, ale że jest to efekciarstwo, które nie przekłada się na brzmienie. Program rzeczywiście wygląda doskonale i niby walory estetyczne nie są w przypadku oprogramowania najważniejszym punktem, to jednak jeśli mamy do wyboru dwa podobnie brzmiące programy, ten argument może przeważyć. A Ozone 3 już na wstępie przekonuje do siebie przede wszystkim brzmieniem.
Jednak co najważniejsze - za zestawem wtyczek mesteringowych Izotope stoi pomysł, by połączyć wszystkie elementy masteringu w jedną wtyczkę. Operując wieloma wtyczkami najczęstszym odgłosem który słyszymy to dźwięk klawiszy myszki - play, stop, otwórz kompresor, zmień ustawienia, zamknij kompresor, otworz reverb itd. Oprócz tego, że jest to męczące, nie jesteśmy w stanie zapamiętać kolejnych kroków, dlatego ciężko nam cofnąć się o kilka kroków i anulować kilka ostatnich zmian w nagraniu. Tutaj natomiast otwieramy jeden plugin, przez co dzieli nas jeden klik od przejścia z kompresora do equalizera. Oprócz funkcjonalnych plusów dochodzi tu stabilność tego rozwiązania które w mniejszym stopniu obciąża procesor niż szereg osobno podłączonych efektów.
Zestaw Ozone składa się z 6 elementów - paragraphic equalizer, mastering reverb, loudness maximizer, multiband harmonic exciter, multiband dynamics i multiband stereo imaging. Dodatkowo do dyspozycji mamy regulację poziomu sygnału wejściowego i wyjściowego. Bardzo ważną funkcją jest bypass - umożliwiająca w każdym momencie pracy powrót choć na chwile do punktu wyjścia. Nowością w wersji Ozone 3 jest baza zakodowanych ustawień. Brzmią one naprawdę dobrze, są dokładnie opisane i mogą stanowić, szczególnie dla młodych adeptów realizacji dźwięku, punkt wyjściowy przy masteringu. Komu jeszcze za mało tych ustawień może ściągnąć dodatkowe ze strony producenta. Kolejna ciekawa funkcja to "matsching" - czyli analiza której można poddać wzorcowe nagranie, które program wczytuje i później przekłada na nasz materiał. Oczywiście kto myśli, że wczyta utwór Radiohead czy Korn i nałoży próbki na swoje nagranie i usłyszy brzmieniowo zbliżone utwory - ten będzie rozczarowany. Nie uzyskamy dobrego brzmienia posługując się jedynie tą sztuczką.
Kontrola zmian brzmienia naszego zmiksowanego utworu jest wszechstronna. Każdy z efektów możemy w każdej chwili włączyć lub wyłączyć - zielona dioda active informuje nas o tym który z efektów jest włączony. Można też w każdej chwili jak brzmi pojedynczo jeden z efektów. Funkcja "graph" umożliwia nam ustawienie kolejności następujących po sobie procesów. W prawdzie ciężko dodać najpierw pogłos a dopiero później nałożyć na to kompresor jednak niektóre etapy masteingu nie mają ściśle określonej kolejności. Kolejne nasze kroki odnotowane są w menu "history". Dodatkowo etapy możemy zapisywać indywidualnie w presetach. Dzięki temu nie obawiamy się eksperymentów, które ostatecznie mogłyby zepsuć parę godzin naszej pracy. Po prostu cofamy się o dowolną liczbę kroków.









