NEWSLETTER:

e-mail:

Puscifer - "V is for Vagina"

Puscifer  V is for Vagina

Maynard James Keenan ma za dużo czasu, pomysłów i energii. Ponadto horyzonty tego pana są szerokie, a wyobraźnia bezkresna.

 

 

Te właśnie czynniki przyczyniły się do powstania projektu Puscifer oraz płyty o wdzięcznym tytule "V is for Vagina".

Nazwisko Keenan dla wielu zapewne brzmi znajomo. Wokalista dał się poznać za sprawą cenionych skądinąd formacji Tool i A Perfect Circle. Nowa muzyka artysty nie ma nic wspólnego z jego dotychczasowymi dokonaniami. Wystarczy wspomnieć, że na albumie "V is for Vagina" praktycznie nie uświadczymy dźwięku gitar. Sam twórca próbował wmówić nam, że czeka nas przygoda w stylu Jamesa Browna, to chyba jednak pewne nadużycie. Owszem najważniejszy jest tu rytm. Soulowa i funkowa energia zostały niemniej przefiltrowane przez mózg Keenana, a to daje efekt co najmniej niecodzienny i bardzo, bardzo spowolniony. Otrzymujemy niemniej coś, co Amerykanie nazywają "groove", choć niekoniecznie w tradycyjnie pojmowanej rozszalałej, tanecznej formule ("DoZo (Version 3)").

Trudny to materiał, wymagający, ale i niesłychanie intrygujący. Iście plemienne motywy czy chóry gospel nadają dziełu wyjątkowy charakter. Jednocześnie pojawiają się proste melodie, niemal zwyczajne piosenki ("Momma Sed"), lecz również ciężkie, industrialne propozycje ("The Undertaker", "Indigo Children"). A wszystko spowite mrocznym klimatem i nasączone seksualnym napięciem. Do tego dochodzi przyprawiający o dreszcze głos Keenana.

Albumu powinno się słuchać w całości, od początku do końca, gdyż - co rzadkie w dzisiejszych singlowych czasach - poszczególne utwory składają się na spójną całość. Gdybym jednak miała wyróżnić jedną, najciekawszą kompozycję, niewątpliwie byłaby nią pełna niepokojących dźwięków i głosów "Sour Grapes".

Keenan do współpracy przy projekcie Puscifer zaprosił prawdziwą armię artystów. I chociaż gdzieniegdzie przebija kobiecy wokal czy egzotycznie brzmiący instrument, nie ma wątpliwości, że dyrygentem był właśnie on. Potrzeba czasu i cierpliwości, aby docenić "V is for Vagina", ale warto. Naprawdę warto.

 

Octopussy

<- Powrót do: Artykuły

Data dodania:  20-11-2007

 

Domowe Studio Nagrań - Niezbędnik

Istnieje kilka sposobów na skonfigurowanie zestawu do Domowego Studia Nagrań. Jeśli jesteś nowy w tej dziedzinie, może to prowadzić do poważnego bólu głowy. Przy tej ilości i różnorodności dostępnych produktów, początkujący...

 

Miditacja wszystko o MIDI

Pomysł na MIDI Dave'a Smith'a polegał na opracowaniu metody zapisu informacji jak i co grać, a nie zapisu samego dźwięku.

 

Nagłośnienie koncertowe - nieakustyczna strona

W tym odcinku przedstawimy nieakustyczną stronę koncertu. Jednym z ważniejszych aspektów tego typu imprez jest organizacja oraz umiejętność dogadania się z różnymi osobami mającymi często odmienne zdanie w tej samej...