<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
	<channel>
		
		<title>promusic.pl: Aktualności</title>
		<link>http://www.promusic.pl/</link>
		<description>Najnowsze wiadomości z promusic.pl</description>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title>promusic.pl: Aktualności</title>
			<url>http://www.promusic.pl/fileadmin/tt_news_article.gif</url>
			<link>http://www.promusic.pl/</link>
			<width></width>
			<height></height>
			<description>Najnowsze wiadomości z promusic.pl</description>
		</image>
		<generator>TYPO3 - get.content.right</generator>
		<docs>http://blogs.law.harvard.edu/tech/rss</docs>
		
		
		
		<lastBuildDate>Mon, 26 Jul 2010 11:48:00 +0200</lastBuildDate>
		
		
		<item>
			<title>North Sea Jazz Festival</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/north-sea-jazz-festival/</link>
			<description>Guitar Zone Niebywałe! W zasadzie tym jednym słowem mógłbym zakończyć relacje z North Sea Jazz...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Ale nie jego rozmach był najistotniejszy lecz dobór artystów. Imponujący - to za mało powiedziane. Nie ma sensu wymieniać ich wszystkich-to można sobie sprawdzić na stronie festiwalu. Podzielę się zatem kilkoma refleksjami i odczuciami. Oczywiście jako gitarzysta najbardziej cieszyłem się z plejady tychże...ale to nie gitarzyści największe wrażenia na mnie uczynili, lecz wybitne wokalistki i...saksofoniści! </p>
<p class="bodytext"><br /> Samo miejsce festiwalu już robiło wrażenie. Kilkanaście sal, trzypiętrowa komunikacja pomiędzy nimi, wszędzie obsługa gotowa pomóc i...tysiące fanów z całego świata.<br />Pierwszym artystą, którego było mi dane zobaczyć to Pat Metheny w doborowej obsadzie.* Niestety Pat występował na największej, ogólnodostępnej sali Nill (zdolnej pomieścić 6 krotność Kongresowej) więc nie był to &quot;intymny koncert jazzowy&quot;. Oczywiście poziom doskonały...ale nagłośnienie nieco mniej (póżniejsze koncerty były znacznie lepiej nagłośnione) Bardzo dobrze, na tej gigantycznej scenie, wypadli gitarzyści bluesowi Buddy Guy, Joe Bonamassa, Joe Luis Walker chociaż Mike Stern ( gościnnie Randy Brecker ! ) też był nagłośniony doskonale. Jest to o tyle ważne, że Mike podczas rozmowy z nami, kilka razy dopytywał się o sound. Nie musieliśmy kłamać ;) Jednak nie zmienia to faktu, że Russel Malone, czy Bireli Lagrene grający w mniejszych salach, brzmieli lepiej. Naturalnie wystąpiło na festiwalu jeszcze kilkanastu gitarzystów i kilka gitarzystek światowego pokroju (!) lecz z braku miejsca ich nie wymienie.</p>
<p class="bodytext">Oczywiście, gitara basowa i kontrabas również miały godną reprezentację. Dość wymienić Marcusa Millera, Richarda Bone, czy Rona Cartera, a był jeszcze Stanley Clark i Dave Holland. Doskonałe koncerty.<br /> Plejadę fantastycznych wokalistek rozpoczeła Norah Jones i tu pierwsze-na szczęscie ostatnie-rozczarowanie. Słaby koncert. Zresztą artystka też to czuła. Przyznać muszę, że w połowie wyszedłem aby posłuchać kogokolwiek innego grającego na którejś z kilkunastu sal.* Nie zawiodłem się. Koncerty Dee Dee Brightwater, Dianny Reeves, Randy Crawford czy Catheriny Russel były wydarzeniem samym w sobie.Na występy tych dam, śmiało można by pojechać w każdy zakątek Europy. Oczywiście głównymi bohaterkami - w sensie komercyjnym - były, poza wspomniną Norha'ą Jones, Macy Gray i Joss Stone oraz Katie Melua. Występy tych ostatnich, chociaż stały na dobrym poziomie, niezbyt mnie wruszyły i zachwyciły. Zaznaczę jednak,że Melua, wypadła zaskakująco dobrze. Niezaprzeczalną gwiazdą festiwalu była jednak Diana Krall. Fatalnie, że jej koncert pokrył się z pierwszą połową finału MŚ. Diwa Jazzu i jej skład (doskonały Anthony Wilson) wystąpili...w pomarańczowych koszulkach reprezentacji holenderskiej (!) Niestety odniosłem wrażenie pewnego pośpiechu, nerwowości tego koncertu...ale poziom wykonawczy i jakość dźwięku w pełni rekompensowały te odczucia. Godna odnotowania jest również rewelacyjna zmysłowa Concha Buika czy holenderska wokalistka Trijntie Oosterhuis, której towarzyszyła, między innymi, śliczna saksofonistka Candy Dulfer (!) </p>
<p class="bodytext"><br /> Co do saksofonistów....Cóż napisać? Że Sonny Rollins -w świetnej -pomimo 80 lat- formie - zagrał dzieło, bo tak tylko można określić jego koncert...że Joshua Redman, który udzielał się na festiwalu w wielu projektach, grał jak natchniony w swym doskonałym Double Trio....że Joe Lovano cudownie wspierał McCoy Tynera? A jeszce było trio Davida Sanborna, wytępował James Carter, Chris Potter...i wielu, wielu innych.* Jedno jest pewne, każdy z nich, byłby gwiazdą festiwalu w Polsce i nie tylko. Odzielne miejsce, w mych wspomnieniach zajmuje Ornette Coleman, który był Artist in Residence festiwalu. Koncert jego, był swoistym misterium. Sam skład (prekusja, bas, kontrabas i na drugim saksofonie Joshua Redman) był już intrygujący. Leader grał również na trąbce i skrzypcach...a co grał? Dźwięki których nie ma i motywy, które nie istnieją...niesamowite, niepowtarzalne. </p>
<p class="bodytext"><br /> Największą - nie tylko w moim odczuciu- gwiazdą festiwalu, był Herbie Hancock, którego uważam jako naistotniejszego obok Milsa Davis'a, muzyka jazzowego wszech czasów. Hancock wystąpił w doborowymn składzie (sekcja Jeffa Becka piękna Tal Wilkenfeld i doskonały Vinnie Colaiuta) Mistrz zagrał głównie utwory ze swej rewelacyjnej, najnowszej płyty The Imagine Project ale na szczęście nie zabrakło oczekiwanych przebojów -jak choćby - Cantelope Island. Oczywiście -co znamienne na tym festiwalu- towarzyszył mu szpaler innych doskonałych muzyków. </p>
<p class="bodytext"><br /> Po królu, cztery godziny później, wystąpił.. Chick Corea...i był to chyba najważniejszy koncert w mym życiu. O razu zaznaczę, że nie obejrzałem go w całości, bo wcześniej zaczęła swój koncert Concha Buika od której nie mogłem się oderwać. Kiedy w końcu dostałem się do sali Amazon (Sala Vip) okazało się, że moje miejsce jest zajęte. Jako, że raźniej ogląda się koncerty wśród swoich, skierowałem się do naszego siódmego rzędu. Nadaremnie..Inspicjent, któy zazwyczaj był po stronie widzów dochodzących (miejsce powinno być puste do końca koncertu -konwecja festiwalu często wymuszała łażenie &quot;na zakładkę&quot;) po krótkiej rozmowie z podsiadaczem...poprosił mnie abym przeszedł do sektoru budżetowego...No nic...zrobiłem to. Koncert Chick'a był doskonały, chociaż nie zagrał swych przebojów. Mnie jednak czekała nie lada niespodzianka po koncercie. Okazało się bowiem...że na moim miejscu siedział, nie nikt inny tylko ...sam Mr. HANCOCK!! Oczywiście skończyło się na autografach i wspólnym zdjęciu wszystkich bohaterów tej przygody. Urazy więc nie chowam ;) Z innych wielkich władców klawiszy wystąpił Kenny Barron i Tord Gustavsen.</p>
<p class="bodytext"><br /> Ogólny nastrój luzu i zabawy -obecny na każdym kroku- wzmagały zespoły orientacji funkowej Tower of Power, The Roots czy Earth, Wind &amp; Fire. Festiwal zamknął -bardzo efektownie -na spóźnionym z powodu finałów MŚ - Stevie Wonder. Podczas całej imprezy, na wszystkich skwerkach i niewielkich scenach plenerowych grały niezliczone formacje różnych typów i sporo Big Bandów umilając przejście z sali do sali. Na pewno wyróżniał się Berkeley Jazzschool Studio Band i Royal Conservatory Big Band. Oprócz tego, miały swoje stoiska wszystkie liczące się firmy muzyczne, fonograficzne i wydawnicze.<br /> Polskim, mocnym akcentem był Marcin Wasileski Trio i Tomasz Stańko Quintet. Oba koncerty ponoć niezłe...ale nie mogłem na nich być z powodu... innych artystów. Zresztą...takich dramatycznych wyborów było znacznie więcej...Klęska urodzaju. Życze sobie tego i w przyszłym roku.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 11:48:00 +0200</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Domowe Studio Nagrań - Niezbędnik</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/domowe-studio-nagran-niezbednik/</link>
			<description>Istnieje kilka sposobów na skonfigurowanie zestawu do Domowego Studia Nagrań. Jeśli jesteś nowy w...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="height: 100%;" width="100%" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" class="contenttable"><tbody><tr><td colspan="2" onmouseup="if(qu()) quoteAuthor = &quot;perfect_crisis&quot;" valign="top" height="100%"><p class="bodytext"><font size="2">Tym bardziej, że każdy z tychże produktów  jest reklamowany jako „zbawca współczesnego świata home-recordingu”.  Gdzie zacząć? Co kupić? <br /> W poniższym artykule postaram się nakreślić strukturę i funkcjonowanie  przykładowego domowego studia nagrań, jak i wskazać oraz obalić pewne  mity, które temu towarzyszą. <br /><br /> Wypadałoby więc zacząć od ustalenia listy ‘niezbędników’: </font> <font size="2"><br /><br />I. Komputer. </font> <font size="2"><br /> II. DAW (Digital Audio Workstation) – Cyfrowa Stacja Robocza. <br /> III. Karta Muzyczna / Interfejs Audio. <br /> IV. Mikrofon (-y). <br /> V. Odsłuch (Monitory Studyjne i/lub Słuchawki). <br /> VI. Adaptacja Akustyczna. <br /> VII. Dodatkowy twardy dysk. <br /> VIII. Akcesoria. <br /><br /> Listę tę można oczywiście wydłużyć o klika pozycji, ale powyższe  elementy już umożliwiają dobry start. Celowo nie umieściłem na liście  Samodzielnych Rejestratorów Wielośladowych (Standalone Multi-Track  Recorders), bo uważam, że w tej chwili odchodzą już w niepamięć. Nie  oznacza to, że nie spotkamy ich na wyposażeniu niektórych domowych  studiów, ale ktoś, kto ma ochotę rozpocząć przygodę z audio i jest  świadomy możliwości obecnych stacji roboczych, strzelałby sobie w stopę  decydując się na zakup takiego urządzenia. Tym bardziej, że większość z  nas prawdopodobnie i tak już posiada komputer, więc przynajmniej jeden  spory wydatek mamy za sobą zanim jeszcze sięgniemy do portfela. Innym  elementem, który uważam za zbędny – jest mikser. W czasach, gdy jedynymi  dostępnymi interfejsami były te na łączu PCI, mikser był niezbędny  (posiadał przedwzmacniacze, umożliwiał miksy słuchawkowe dla artysty,  etc.). Z chwilą pojawienia się bardziej wszechstronnych interfejsów (FW i  USB) mikser stracił na znaczeniu i w tej chwili jest raczej bardziej  dodatkiem niż niezbędnym ogniwem. </font> <font size="2"><br /><br /> Wracając do naszej listy – te 8 punktów, to absolutne minimum, któremu,  chcąc nie chcąc - musimy stawić czoła licząc na zadowalające nagrania.  Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie musi nas to kosztować fortunę i  możemy sobie zaoszczędzić wielu problemów z doborem odpowiedniego  modelu, marki, czy nawet koloru. Każdy może sobie indywidualnie  dopasować listę do własnych wymogów i upodobań dodając elementy  specyficzne dla jego/-jej charakteru pracy czy gatunku muzycznego  tudzież możliwości debetowych karty kredytowej. Tu jedna uwaga, do  której zapewne wrócę nieraz: </font> <font size="2"><br /><br /> SPRZĘT NAWET NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI NIE GWARANTUJE AUTOMATYCZNIE  PROFESJONALNIE BRZMIĄCYCH NAGRAŃ. </font> <font size="2"><br /><br /> To człowiek je uzyskuje, a sprzęt jest tylko narzędziem pomagającym  dotrzeć do celu. Realizator znający się na rzeczy wyciśnie ostatnie poty  z budżetowego mikrofonu czy przedwzmacniacza i uzyska znacznie lepsze  rezultaty niż laik zasiadający pierwszy raz w życiu za konsolą SSL czy  Neve. </font> <font size="2"><br /> Stąd znakomitym dopełnieniem tejże listy jest ciągłe poszerzanie wiedzy z  zakresu realizacji dźwięku. Z czasem uzyskiwane rezultaty będą coraz  lepsze, nawet jeśli tego nie zauważamy z dnia na dzień. Potrzeba nam  będzie sporo pracy, entuzjazmu, samozaparcia i chęci. To nic nie  kosztuje, może poza cennym czasem, który musimy wygospodarować. Trzeba  będzie odpuścić kilka nocnych sesji i zapomnieć na jakiś czas o  konsolach do gier… <br /> Ale do rzeczy: <br /><br />I. Komputer. </font> <font size="2"><br /><br /> Każdy, w miarę współczesny komputer, Mac czy PC, laptop czy stacjonarny –  jest w stanie posłużyć nam jako serce studia. Ma za zadanie obsłużyć  program do nagrywania, przechować nagrane ścieżki audio na dysku,  umożliwić edycję, mix i mastering zarejestrowanego materiału. Możemy bez  problemu zrealizować całą płytę w domu, nie wychodząc z pokoju. </font> <font size="2"><br /><br /> Jeśli rozważamy zakup czy upgrade komputera, proponuję zrobić przegląd  stron internetowych, aby być pewnym, że kupujemy model kompatybilny z  oprogramowaniem, którego planujemy użyć. W większości przypadków nie  powinno być konfliktów, ale niektórzy producenci oprogramowania lub  interfejsów mają pewne wymogi co do chipsetu, płyt głównych, etc. Aby  zaoszczędzić sobie niepotrzebnych kłopotów, naprawdę polecam porównać te  wymagania z parametrami komputera. </font> <font size="2"><br /><br /> Jeśli wiemy, jakich komponentów potrzebujemy - udajmy się do kogoś, kto  złoży nam komputer z takich właśnie elementów. Możemy również zrobić to  sami. Wbrew pozorom to nic trudnego. Każdy, w miarę rozgarnięty człowiek  powinien złożyć całość w maksymalnie godzinę. Z przerwą na kawę,  naturalnie. Poza wymogami wspomnianymi przed chwilą, powinniśmy zwracać  uwagę przede wszystkim na: szybki procesor (Quad-Core czy powiedzmy i7),  pamięć RAM (jej nigdy za mało), dodatkowy dysk (nie wolniejszy niż  7200rpm) – preferowany wewnętrzny SATA – przeznaczony tylko do  rejestrowania śladów.  Niby każdy dysk powinien spełnić pokładane w nim  nadzieje, ale jak wiadomo, każdy dysk czymś się różni, przede wszystkim  żywotnością.. Ja swoje nadzieje pokładam w dyskach Glyph i G-Drive, ale  nie znaczy to, że Lacie, Seagate, Western Digital czy Samsung są  niegodne. Istotne jest, by o nie dbać, monitorować na bieżąco. Z reguły  przed aktem śmierci naturalnej dyski wysyłają różnego typu znaki i nie  należy ich lekceważyć. </font> <font size="2"><br /> Niezmiernie istotne jest, aby nie nagrywać ścieżek na dysk systemowy,  gdyż może to znacznie spowolnić odczyt plików audio, ograniczyć ilość  odczytywanych ścieżek jednocześnie i powodować błędy. Mało tego, taki  dysk znacznie szybciej straci na żywotności. Zróbcie więc sobie  przysługę i wygospodarujcie trochę gotówki na dysk dedykowany wyłącznie  do zapisu i przechowywania śladów audio. <br /> W optymalnych warunkach komputer w studio nie powinien być podłączony do  Internetu.  <br /><br />II. DAW (Digital Audio Workstation) –  Cyfrowa Stacja Robocza.</font> <font size="2"><br /><br /> Możliwości jest naprawdę dużo. To, który program do nagrywania  wybierzemy, jest kwestią indywidualną. Żaden program nie ‘brzmi’ lepiej  niż drugi. Sygnał audio nie przechodzi przez żaden prawdziwy obwód  elektryczny, tranzystor czy lampę w programie, nie jest przez niego  zniekształcany (bez wiedzy użytkownika) i nie ma prawa koloryzować  brzmienia nagranego materiału, nasycenie i kompresja taśmowa nie gra tu  roli, nie mamy konsoli, która skleja miks, etc. Zadaniem DAW w tej  kwestii jest tylko i wyłącznie odtworzenie materiału, który został  wcześniej nagrany na twardy dysk. Zimna, cyfrowa reprodukcja  oryginalnego materiału, który może być odgrywany miliony razy bez utraty  jakości. </font> <font size="2"><br /><br /> Jeśli mamy doświadczenie w używaniu któregoś z nich (Steinberg Cubase,  Nuendo, Digidesign Pro Tools, Cakewalk Sonar, Apple Logic, MOTU Digital  Performer, Ableton Live, Garage Band - darmowy, Reaper - darmowy) i nie  mamy doń większych zastrzeżeń, nie widzę zbytniego sensu w przechodzeniu  na inny. Zaoszczędzimy sobie sporo czasu. Każdy program wygląda i jest  obsługiwany lekko inaczej, co przy przejściu może prowadzić do niemałej  frustracji, jeśli przywykliśmy już do danego sposobu obsługi. Po co  niepotrzebnie komplikować sprawy? Nie chcę tutaj nikogo przekonywać do  jednego DAW, a odwodzić od innego, bo jak wspomniałem, jest to kwestia  indywidualna i każdy ma własne preferencje. Nie utracimy nic na jakości  nagrań wybierając jeden zamiast drugiego. W grę wchodzi jedynie łatwość  obsługi, dostępne funkcje, wyposażenie (instrumenty wirtualne, wtyczki),  ograniczenia (niektóre DAW np. nie mają nieskończonej liczby ścieżek  audio), możliwości zaawansowanej edycji, wygląd, cena, popularność, etc.   </font> <font size="2"><br /><br /> Jest sporo czynników, które mogą decydować o wyborze danej stacji  roboczej. Nie testowałem każdej z nich. Choć muszę przyznać, że  zaliczyłem jedną ‘przesiadkę’ i wyszła mi na zdrowie, ale wiedziałem  dokładnie, czego oczekiwać i co chciałem osiągnąć. Potrzebowałem  zaawansowanej wiedzy z zakresu znajomości najpopularniejszego wśród  komercyjnych studiów nagrań systemu. Systemu, który jest standardem na  całym świecie. </font> <font size="2"><br /><br /> 3 lata temu, po kilku latach pracy na Cubase, zdecydowałem się na system  Pro Tools i od tamtej pory kwestia wyboru czy zmiany DAW jest mi obca. W  2 lata opanowałem go prawie do perfekcji. Nie jest to idealny program,  ale poruszam się w nim bardzo swobodnie i szybko osiągam to, czego chcę.  I oto właśnie chodzi. Program ma Wam umożliwić płynną pracę, a nie  rzucać ogromne wyzwania. Poznanie programu, chociażby w stopniu  średnio-zaawansowanym, to jeden z elementów, przez który każdy z nas  musi przejść na drodze do realizowania dobrych nagrań. Musimy z DAW  współpracować, a nie walczyć. Dzięki temu możemy bardziej skupić się na  dźwiękach, które mamy nagrać, a nie na tym, jak zmusić program do  współpracy. 50 stron instrukcji w każdą sobotę i po kliku miesiącach  będziecie z zamkniętymi oczami wykonywać masę czynności. Taka inwestycja  na dłuższą metę jest nieoceniona. </font> <font size="2"><br /><br />III. Interfejs Audio.</font> <font size="2"><br /><br /> Interfejs jest urządzeniem umożliwiającym wysyłanie sygnału audio do i z  komputera. Jest niezbędnym ogniwem w procesie rejestracji dźwięku w  naszym studio, łącznikiem, który komunikuje się bezpośrednio z  komputerem. Dzięki niemu będziemy w stanie przekonwertować sygnał  analogowy do postaci cyfrowej, dzięki czemu z kolei, nagrany materiał  zostanie zapisany na twardym dysku komputera. Również dzięki  interfejsowi, a raczej jego konwerterom, będziemy mogli usłyszeć w  głośnikach (lub na słuchawkach) dźwięk przetworzony z powrotem do  postaci analogowej. </font> <font size="2"><br /><br /> Istnieją zasadniczo trzy typy interfejsów, które rozróżniamy ze względu  na rodzaj połączenia z komputerem – Karty PCI (lub PCIe), które  instalujemy wewnątrz komputera, Firewire lub USB – które zazwyczaj są  zewnętrznymi urządzeniami. Każdy komputer ma co prawda wbudowaną  (zintegrowaną) kartę muzyczną i choć może być ona wystarczająca do  odtwarzania filmów z youtube czy słuchania mp3 z iTunes, to do  poważniejszych produkcji muzycznych jest po prostu niewystarczająca. Nie  oznacza to, że nie moglibyśmy zarejestrować audio za jej pomocą, ale  często jakość takiego nagrania będzie pozostawiała wiele do życzenia.  Wynika to przede wszystkim ze słabych możliwości konwersji A/D  (analogowo-cyfrowej) takiej karty i użycia tanich komponentów do jej  produkcji. </font>   <font size="2"><br /> Innym problemem związanym z taką fabryczną kartą, będzie wysoka  odczuwana latencja. Latencją nazywamy czas, który zabiera karcie  przetworzenie sygnału, czyli od momentu gdy powiemy coś do mikrofonu do  momentu gdy usłyszymy swój głos w głośnikach (słuchawkach). Często jest  ona tak wysoka, że wręcz uniemożliwia jakąkolwiek pracę. Będzie to  oczywiście zależało od naszych wymagań, ale w przypadku, gdy karta nie  jest nawet w stanie zapewnić nam nieodczuwalnego opóźnienia odsłuchu  przy nagrywaniu jednego źródła, np. wokalu, proponuję taką kartę w ogóle  wyłączyć w BIOS-ie i o niej zapomnieć. Sytuacja robi się jeszcze  poważniejsza, gdy chcemy monitorować dźwięk po przejściu przez wtyczki  (plug-iny), Tu karta zintegrowana polegnie od razu. Gwarantuję. <br /><br /> Zanim pomyślimy o porównywaniu jednego interfejsu do drugiego, musimy  sprawdzić, który typ połączenia mamy dostępny w naszym komputerze i ile  takich portów możemy poświęcić na pracę z audio. Załóżmy, że mamy tylko 1  port Firewire (1394), a np. planujemy oprócz interfejsu FW także zakup  zewnętrznego dysku twardego, który używa takiego samego połączenia. Co  wtedy? Interfejs ma tylko jeden port FW, więc łączenie jednego  urządzenia przez drugie (Daisy Chain) też nie wchodzi w grę. Wtedy  jedyną opcją wydaje się zakup dodatkowego portu FW na szynie PCI. Ale po  co wydawać niepotrzebnie pieniądze? Dobra wiadomość jest taka, że  niektóre dyski twarde oferują kilka różnych typów połączeń i zazwyczaj  można to wszystko w miarę rozsądnie rozplanować. Moja rada – zapoznajmy  się dobrze z typami dostępnych połączeń i z zestawem, który zamierzamy  nabyć, a oszczędzimy sobie niepotrzebnych wydatków. </font> <font size="2"><br /><br /> Na co mamy zwracać uwagę przy wyborze interfejsu? </font> <font size="2"><br /> Dość często (zbyt często) widzę, słyszę, czytam, jak młodzi entuzjaści  nagrywania podchodzą do sprawy od.. nie tej strony. Pytają: „Który  interfejs jest najlepszy?” Otóż ŻADEN. Nie ma najlepszego interfejsu.  Gdyby taki istniał, to każdy by o nim mówił i pragnął go mieć. Tymczasem  mamy mnóstwo firm produkujących interfejsy i żaden z nich jeszcze  takiego zaszczytu nie dostąpił. <br /> Nie tędy droga. Każdy może się czuć przytłoczony ilością przeróżnego  sprzętu na rynku i jest to w pełni zrozumiałe, ale jak zawsze zdrowy  rozsądek i chwila zastanowienia są najlepszą radą, jaką mogę się  podzielić. Interfejs ma być dopasowany do naszych potrzeb. Kupujemy go  dla siebie. To my będziemy na nim pracować i to nam ma on służyć. <br /> Należy zadać sobie kilka podstawowych pytań i na podstawie odpowiedzi  wybrać konkretny sprzęt. Raczej nie powinniśmy się sugerować marką X czy  Y, bo nie napis na obudowie nam ma służyć. <br /> Musimy wiedzieć lub chociaż mieć w planie to, co i jak będziemy  rejestrować. <br /> Na co więc patrzymy? <br /><br /> 1/Typ połączenia / kompatybilność z DAW. </font> <font size="2"><br /> Wcześniej wspomniałem o konieczności sprawdzenia jakie mamy możliwości  połączeń dostępne w komputerze. Jak już to ustalimy i wybierzemy  najbardziej nam odpowiadający typ połączenia, znaczenie zawęzimy krąg  poszukiwań. Zanim to nastąpi - kilka słów i mitów o połączeniach.. <br /><br /> USB się nie nadaje, PCI jest „najlepsze”. </font>   <font size="2"><br /> Bzdura. Absurd. <br /><br /> USB 2.0 w pełni się nadaje to obsługi pro-audio. Nie ma absolutnie  żadnych przeciwwskazań. Połączenie jest wystarczająco szybkie, by nagrać  jednocześnie kilka śladów audio przy jednoczesnym odtwarzaniu i trzeba  by się mocno postarać, by przeciążyć to łącze. Zazwyczaj to ograniczenia  ze strony komputera powodują problemy z większymi sesjami, nie  interfejs. </font> <font size="2"><br /> Wiele interfejsów USB 2.0 ma funkcję Direct Monitoring, co oznacza  niemal zero latencji przy nagrywaniu. Wiele z nich dysponuje obsługą  częstotliwości próbkowania do 192kHZ, a chyba już każdy obsługuje  24bity. Jedyne problemy, o jakich słyszałem, to kwestie kompatybilności z  płytą główną naszego komputera, ale nie jest to kwestia typu łącza, a  chipów, które są zamontowane wewnątrz interfejsu. <br /><br /> Podobnie sprawa się ma z Firewire. Zwróćmy uwagę na chipset Firewire w  naszym komputerze i dowiedzmy się:  </font> <font size="2"><br /><br /> 1. Jaki chipset poleca producent interfejsu audio.  </font> <font size="2"><br /> 2. Jakie interfejsy poleca producent DAW, którego będziemy używać. <br /><br /> Ad 1. Większość z nich wspomni o chipach Texas Instruments lub VIA. </font> <font size="2"><br /> Szybkie przewertowanie stron internetowych lub email do producenta z  takim pytaniem powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Często też na  forach dyskusyjnych znajdziemy odpowiedzi na tego typu pytania. Niektóre  firmy produkujące interfejsy (i nie tylko) mają nawet swoje  specjalistyczne fora, które są kopalnią wiedzy. <br /> Ten krok może uratować Was przed totalnie nieudanym zakupem i rwaniem  włosów w agonii. <br /><br /> Ad 2. Większość interfejsów powinna działać z każdym DAW, są jednak  wyjątki… </font> <font size="2"><br /> - Pro Tools LE i HD działa tylko z interfejsami Digidesign, Pro Tools  M-Powered - tylko z interfejsami  <br /> M-Audio. <br /> - Producent Sonara (Cakewalk) poleca interfejsy MOTU lub RME (jedne z  najbardziej cenionych), choć nie jest to wymóg, a sugestia  (prawdopodobnie marketingowa). <br /> - Steinberg poleca interfejsy Presonus, ale MOTU i RME będą działały  równie dobrze (reszta pewnie też) <br /> - Użytkownicy Logica mogą rozważyć interfejsy Apogee (twórcy jednych z  najbardziej osławionych konwerterów A/D i D/A) <br /> - Interfejsy Focusrite są stworzone do każdego DAW (oprócz Pro Tools). <br /> Jak zawsze wskazana jest dodatkowa lektura stron producentów, na wszelki  wypadek… <br /><br /> Wracając do naszych połączeń. </font> <font size="2"><br /> Legenda PCI sięga daleko, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o USB czy  Firewire. Nie było innego typu połączeń i zazwyczaj ludzie lekko starsi  datą będą Was przekonywać, że to najlepsze i najszybsze interfejsy  (cokolwiek to znaczy – ja się cieszę, że mój interfejs nie jest  najszybszy, bo przynajmniej mi z biurka nie zwieje). Fakt, PCI łączy się  bezpośrednio z płytą główną, co zapewnia mu dość wydajną pracę i niską  latencję. Jeśli w skład zestawu oprócz samej karty, którą upychamy w  środku komputera, wchodzi jeszcze zewnętrzne pudełko z wejściami i  pokrętłami, to jeszcze pół biedy, bo oszczędzi nam to sięgania z tyłu  biurka za każdym razem, gdy chcemy coś podłączyć. Gorzej, gdy interfejs  PCI, to w rzeczywistości tylko karta PCI (może i wydajna, ale jakże  niewygodna w użyciu). Problem może stać się poważniejszy, gdy okaże się,  że taki oto interfejs nie ma na pokładzie wejść XLR, a co za tym idzie -  brak przedwzmacniaczy (że o phantomie nie wspomnę). Znam chyba jedną  czy dwie karty PCI, które mają na pokładzie wszystkie niezbędne (jak dla  mnie) elementy. Nie jest to zbyt duży wybór dla użytkowników. Ale kto  wie, może to są te dwa „najlepsze” interfejsy… <br /> A najciekawsze, że obie te karty są produkowane przez jedną firmę. Nie  powiem jaką, bo się wieść odbije echem i wszyscy zaczną hurtowo te  interfejsy kupować… Sam rozważałem kupno jednego z nich (tego większego,  a raczej „tej większej” powinienem powiedzieć), ale z uwagi na  niekompatybilność z DAW, którego używam, musiałem odpuścić. <br /> Karty PCI nie mają zastosowania w laptopach. Jeśli więc komuś zależy na  „przenośnym” studiu - te karty może skreślić z listy życzeń. <br /><br /> 2/ Ilość i rodzaj wejść analogowych. </font> <font size="2"><br /> Ta informacja jest nam niezbędna do określenia ile ścieżek będziemy  mogli w jednym czasie nagrać, np. 2 wejścia analogowe XLR (z  przedwzmacniaczami) pozwolą nam nagrać np. gitarę akustyczną  jednocześnie na dwa mikrofony (w stereo). Do nagrywania wokalu wystarczy  jedno wejście XLR z przedwzmacniaczem. Ważne, aby nie dać się nabrać na  starą sztuczkę producentów interfejsów – patrzymy w tym przypadku na  ilość przedwzmacniaczy (pre-ampów), a nie samych wejść, bo to konkretnie  określa możliwości nagrania w jednym czasie.  Wejścia analogowe ¼” są  wejściami liniowymi i nie służą one do wpinania weń mikrofonów. Możemy  oczywiście za ich pomocą zarejestrować np. wokal, ale po uprzednim  wzmocnieniu sygnału z oddzielnego, zewnętrznego pre-ampa , do którego  podłączymy mikrofon, a z którego wyjście wepniemy w to właśnie wejście  liniowe naszego interfejsu. Przedwzmacniacz ma za zadanie wzmocnić  słabiutki sygnał z mikrofonu do akceptowalnego poziomu (liniowego),  który dalej możemy podać do interfejsu właśnie wejściem liniowym. <br /> Dla kogoś, kto nie planuje nigdy nagrywać więcej niż swój głos czy  kolegę szarpiącego struny – jedno wejście w zupełności wystarczy, ale  radziłbym pomyśleć o dwóch, bo z czasem możemy zechcieć zarejestrować  coś techniką stereo i szkoda by było porzucić ten pomysł z racji braków  sprzętowych. <br /> Natomiast dla kogoś planującego rejestrację np. perkusji, interfejsy z  ośmioma wejściami służą pomocą. Te zazwyczaj mają możliwość rozszerzenia  do 16, 18 czy nawet 24 wejść dzięki połączeniom cyfrowym (ADAT, SPDiF) z  zewnętrznymi pre-ampami, ale o tym może później.  <br /><br /> 2/ Napięcie Phantom (+48v) – niezbędne do zasilenia mikrofonów  pojemnościowych, zabójcze dla mikrofonów wstęgowych, zasadniczo  neutralne dla dynamicznych. Rzadko się zdarza, żeby interfejs nie miał  na pokładzie popularnego „fantoma”, ale jeśli tak się zdarzy, odradzam  inwestowanie w taki sprzęt, bo prędzej czy później zapragniemy użyć  mikrofonu pojemnościowego i wtedy będziemy skazani na kolejny wydatek. </font> <font size="2"><br /><br /> 3/Wejście instrumentalne (hi Z) – wejście Jack ¼ służące do podłączenia  gitary / basu. Różni się od wejścia liniowego bardzo wysoką impedancją  (zalecana powyżej 1 MOhm).  Umożliwia nagranie gitary lub basu  bezpośrednio wpiętego w interfejs bez konieczności omikrofonowania  pieca. Nazywane również wejściem DI (Direct Injection).  </font> <font size="2"><br /> Rzadko kiedy zdarza się, żeby interfejs posiadał wejście DI o naprawdę  wysokiej impedancji. Zazwyczaj jest to od kilkudziesięciu do kilkuset  KOhm, co najczęściej wystarcza, ale prawdziwa reprodukcja wejścia w  przedwzmacniaczu gitarowym zaczyna się od około wspomnianego 1 MOhm.  <br /><br /> 4/ Wyjścia analogowe – każdy interfejs powinien posiadać minimum 2,  służące do odsłuchu stereo. W te wyjścia wepniemy monitory studyjne  (głośniki - nasz odsłuch). Zazwyczaj te 2 wyjścia są powielone jako  wyjście stereo słuchawkowe umieszczone na przedzie interfejsu. W  przypadku większej ilości wyjść, mamy luksus odsłuchu na przykład na  dwóch różnych zestawach głośników lub wysyłania miksu do innego  urządzenia (np. rejestratora DAT) z możliwością jednoczesnego odsłuchu.  Zwróćmy uwagę, czy wyjścia mają dedykowany potencjometr głośności, bo  jeśli nie, będziemy skazani na monitorowanie poziomu wyjścia wewnątrz  DAW, co nie zawsze jest wygodnym rozwiązaniem. </font> <font size="2"><br /><br /> 5/ Wejścia / Wyjścia Cyfrowe –  przychodzą z pomocą jeśli planujemy  rejestrować sporo ścieżek na raz. ADAT Lightpipe to optyczne połączenie  cyfrowe mogące przesłać do 8 niezależnych sygnałów audio. Te we/wy  spotykane są w nieco wyższej klasie interfejsów, zwykły użytkownik  domowego studia nie powinien sobie nimi zawracać zbytnio głowy. </font> <font size="2"><br /> Inny rodzaj wejść/wyjść cyfrowych to SPDiF, który jest w stanie podać  tylko 2 sygnały. Dość powszechnie spotykany, ale raczej mało używany.  Oprócz audio może służyć do synchronizacji z innym urządzeniami  cyfrowymi (lub do wpięcia zewnętrznych konwerterów) - jeśli zajdzie taka  potrzeba. <br /> Najmniej popularne z we/wy cyfrowych jest AES (Audio Engineering  Society) – przesyła tylko jeden sygnał cyfrowy kablem XLR. Używany tylko  w urządzeniach wyższej klasy. <br /><br /> 6/ Wejścia / Wyjścia MIDI – jak sama nazwa wskazuje – podłączamy do nich  instrumenty MIDI – klawiatury, pady, syntezatory, etc. Jedno wejście  przesyła z reguły 16 kanałów, w których zawiera się mnóstwo informacji.  Pamiętajmy, że MIDI nie przenosi audio, a tylko i wyłącznie zawiera  informacje o tym jaki dźwięk, jak długo, kiedy, gdzie zagrać, etc. Z  reguły interfejs posiada 1 wejście i 1 wyjście MIDI. </font> <font size="2"><br /> Jeśli nasz tego nie posiada, zawsze możemy skorzystać z USB, o ile nasz  instrument (lub klawiatura sterująca) takowe posiada. Dla użytkowników,  którzy potrzebują więcej niż 1 we/wy MIDI stworzono dedykowane  interfejsy MIDI z większą ilością wejść /wyjść. <br /><br /> Inne (może nie kluczowe, ale przydatne): </font> <font size="2"><br /> 7/ Mono Switch - Osobiście uważam to za jeden z kluczowych przycisków w  swoim interfejsie. Nie on oczywiście decydował o wyborze takiego, a nie  innego interfejsu, ale był miłym dodatkiem. <br /> Niby każde DAW powinno być w stanie błyskawicznie zsumować miks do Mono i  z powrotem do Stereo, ale wciśnięcie jednego fizycznego guzika to  rozwiązanie idealne.  <br /><br /> 8/ Pad i HPF – tłumik i filtr górnoprzepustowy przy przedwzmacniaczu to  kolejne przydatne elementy, które mogą pomóc wprowadzić do DAW czystszy  sygnał. Niekonieczne, ale czasem jak znalazł. </font> <font size="2"><br /><br /> 9/ Dodatkowe wyjście słuchawkowe – bardzo przydatne, gdy nagrywamy  dialogi / lektora, itp. </font> <font size="2"><br /> Pozwala nam słyszeć to, co słyszy sam lektor i dokładnie wyłapać jakieś  niedociągnięcia. Jeśli jesteśmy w tym samym pokoju, monitory studyjne są  bezużyteczne podczas nagrania i trzeba je wyłączyć, a dodatkowe wyjście  słuchawkowe z niezależną regulacją poziomu głośności jest zbawieniem.  <br /><br /> Celowo nie zrobiłem zestawienia popularnych interfejsów, bo uważam to za  nikomu niepotrzebną pracę. Mam nadzieję, że mając w zanadrzu powyższe  informacje, każdy będzie w stanie wybrać coś dla siebie. Wiedząc, czego  potrzebujemy, przegląd dostępnych interfejsów powinien nam zająć góra  godzinę. Ostatnie słowo w sprawie interfejsów – każdy współczesny  interfejs powinien być w stanie bez żadnego problemu dostarczyć wysokiej  jakości nagrań. Jeśli podążymy za poradami doświadczonych realizatorów,  jak i właścicieli domowych studiów nagrań w kwestii użycia mikrofonów,  adaptacji akustycznej, samego wykonania, etc., interfejs nie stanie nam  na przeszkodzie. Nawet seryjnie montowane w interfejsach  przedwzmacniacze (nieraz obrzucane obelgami) są wystarczająco dobre do  uzyskania przyzwoitych rezultatów. To tylko narzędzia. Wszystko zależy  od tego, w czyich są rękach. </font> <font size="2"><br /> Z czasem zapragniemy innego tonu, charakteru, „koloru”, brzmienia  przedwzmacniacza i wtedy można się rozglądać za zewnętrznym, wyższej  klasy pre-ampem, ale do tego czasu upewnijmy się, że umiemy wycisnąć  siódme poty z naszego fabrycznego pre. <br /><br />IV. Mikrofon (-y)</font> <font size="2"><br /><br /> Na początek polecam każdemu zaczynającemu przygodę z audio mikrofon  dynamiczny. Są relatywnie tanie i w mojej opinii sprawdzają się w  „dalekiej od idealnej” przestrzeni do nagrywania. Zakładam, że większość  z nas nie dysponuje pomieszczeniem brzmiącym jak live room w Abbey Road  Studio 2. Prędzej do dyspozycji mamy mały pokój w M-3 na drugim piętrze  wieżowca, stąd warunki akustyczne są delikatnie mówiąc - fatalne.  Mikrofon dynamiczny jest mniej czuły niż np. „pojemnik” i mniejsze są  szanse na uchwycenie hałasu kosiarki czy chociażby twardych dysków.  Jeśli już miałbym polecać konkretny model, to do rejestracji wokalu bez  chwili wahania wskazałbym na Shure SM58. Jest to standard studyjny i  mimo niskiej ceny pozwala uzyskać bardzo dobre rezultaty i jest przy tym  niemal niezniszczalny.  </font> <font size="2"><br /><br /> Jak już nauczymy się pracować z mikrofonem dynamicznym, powinniśmy  rozważyć zakup mikrofonu pojemnościowego. Tego typu mikrofony są  najpopularniejsze do rejestracji wokali, instrumentów akustycznych, etc.  Rozróżniamy zasadniczo dwa typy takich mikrofonów: </font> <font size="2"><br />  wielko- i mało-membranowe. Te pierwsze są zazwyczaj polecane do  rejestracji wokalu, natomiast drugie do rejestracji instrumentów (gitara  akustyczna, overheady, ambiance). Nie znaczy to, że nie możemy nagrać  wokalu mikrofonem z małą membraną, po prostu rzadziej się takie  rozwiązanie sprawdza.  <br /> Przyzwoity mikrofon pojemnościowy do wokalu znajdziemy już za ok. 400zł.  Jest ich mnóstwo na rynku i nie sposób wymienić wszystkie. Modele Audio  Technica czy linia AKG Perception, czy nawet tak popularny MXL 990 to  tylko kilka przykładów mikrofonów, które bez problemu poradzą sobie w  domowym studio. Wytłumienie pomieszczenia, w którym będziemy nagrywać  jest o wiele bardziej istotne niż w przypadku nagrywania mikrofonem  dynamicznym. <br /> Pamiętajmy, że mikrofony pojemnościowe potrzebują zasilania phantomowego  (+48v). Niektóre jednak potrafią pracować zasilane wewnętrzną baterią,  ale zawsze warto mieć „fantoma” w zanadrzu. <br /> Jeśli zdecydujemy się na zakup czegoś z wyższej półki, proponuję  rozważyć mikrofony australijskiej firmy Rode. Modele NT-1 czy NT-2A są  porządne i można na nich polegać. Różnica między takim mikrofonem, a  powiedzmy AT2020 nie będzie kolosalna, ale na pewno wyczuwalna. <br /> Skąd tylu różnych producentów i modeli mikrofonów?  Odpowiedź jest  prosta – nie każdy mikrofon sprawdzi się w każdej sytuacji, nie każdy  wokalista czy wokalistka brzmi dobrze przez Neumanna U87. <br /> Czasem tani mikrofon doda nagraniu charakteru, którego właśnie szukamy. W  idealnym świecie każdy powinien mieć możliwość sprawdzenia, jak dany  wokal prezentuje się przez dany mikrofon i na tej podstawie dokonywać  zakupu. Sklepy ze sprzętem często umożliwiają testy mikrofonów na  miejscu i jak najbardziej powinniśmy z takich okazji korzystać. Jeśli  chodzi o zakupy on-line, niektórzy sprzedawcy mają przyjazną politykę  zwrotów, tzw. „no questions asked”, gdzie możemy w ciągu 30 dni zwrócić  towar bez podania powodu i odzyskać pełen zwrot kosztów. <br /> Mikrofony wstęgowe lub lampowe z kolei mają zupełnie inny charakter  brzmieniowy i mogą być ciekawym rozszerzeniem palety barw, jaką możemy  operować w swoim studio.  <br /> Na początek polecałbym  jednak zaprzyjaźnić się z przyzwoitym  „pojemnikiem” zanim wyłożymy gotówkę na „wstęgę” czy „lampę”. <br /><br /> V. Odsłuch (Monitory Studyjne i/lub Słuchawki).</font> <font size="2"><br /><br /> Monitory: </font> <font size="2"><br /> Odsłuch jest bardzo istotny w naszym studiu. Na pewno nieraz słyszeliśmy  o tym, że ktoś narzeka na to, że jego utwory brzmią świetnie na jego  monitorach, ale nie na innych systemach odsłuchowych (u kolegi na wieży  na stereo, na iPodzie czy w samochodzie taty. Chodzi naprawdę o to, że  żadne głośniki czy słuchawki nie brzmią tak samo. Zazwyczaj nasze miksy  będą brzmiały muliście i niewyraźnie gdzieś indziej niż w naszym studio.  Optymalnie musimy szukać takich monitorów, które przenoszą  częstotliwości równomiernie. Przynajmniej będziemy mieli pewność, że  nasze monitory nie kłamią. Idealnie płaskiej charakterystyki raczej nie  znajdziemy, jeśli nie mamy na koncie sporych oszczędności. Ale z drugiej  strony nie dajmy się wpędzić w myślenie, że lekko odbiegające od  idealnie płaskiej charakterystyki częstotliwościowej głośniki nie  pozwolą nam wykonać dobrego miksu. Trzeba się dużo osłuchać z naszymi  monitorami, aby wychwytywać pewne uchybienia i nauczyć się z tym żyć. <br /> Z czasem nauczymy się słyszeć, które częstotliwości są bonusem od  naszych monitorów i będziemy umieli szybko to zrekompensować. Adaptacja  akustyczna również przychodzi nam z pomocą, ale o tym w następnym  punkcie.  <br /> Na rynku dostępne są dwa typy monitorów – aktywne i pasywne. Te drugie  potrzebują oddzielnego wzmacniacza i odradzałbym początkującym zakup  takich monitorów. Kwestie dopasowania odpowiedniego wzmacniacza do  takich głośników mogą spędzać sen z powiek. Powinniśmy zdecydowanie  wybrać monitory aktywne (bliskiego pola). I znów, tak jak w poprzednich  przypadkach stoimy przed wyborem jednego zestawu spośród setek… Jedyna  rada, jaką mogę dać, to udać się do sklepu i posłuchać kilku modeli.  Każdy z nas słyszy i postrzega dźwięk inaczej, a monitory, które dla  jednego brzmią soczyście i wyraźnie, innemu będą mulić. Jest to kwestia  bardzo indywidualna. <br /> Klika przykładowych modeli, które proponuję rozważyć:  <br /><br /> KRK Rokit G2 – 5, 6, lub 8.  </font> <font size="2"><br /> Mackie MR5, MR8 <br /> Yamaha HS50, HS80 <br /> Samson Rubicon R6A <br /> ESI Near 05 <br /> M-Audio Studiphile BX5A i wiele innych. <br /><br /> Kolejny raz przypominam, że najważniejsze, aby posłuchać jak dane  monitory „grają” zanim dokonamy zakupu. </font> <font size="2"><br /><br /> Słuchawki: </font> <font size="2"><br /> Niezbędny element każdego studia. Jeśli nagrywamy wokale lub instrumenty  akustyczne nie da się bez nich obejść. Do nagrywania najbardziej  sprawdzają się słuchawki zamknięte, gdyż nie przepuszczają tak bardzo  sygnału jak pół-otwarte czy otwarte. Sygnał bowiem zostanie uchwycony  przez mikrofon (szczególnie pojemnościowy) i zostanie nagrany razem z  naszym wokalem – bardzo niewskazane. <br /> Jeśli robimy część miksu na słuchawkach, wtedy pół-otwarte wydają się  nieco bardziej odpowiednie, gdyż pozwalają ciśnieniu wydostać się na  zewnątrz i dźwięk wydaje się być naturalniejszy. Poza tym nie są aż tak  męczące dla uszu i głowy. Z mojej strony poleciłbym zaopatrzyć się w oba  typy słuchawek. Nie oznacza to oczywiście, że z jednym typem nie  podołamy. Jeśli mamy naprawdę niewielki budżet i możemy wybrać tylko  jedną parę, zdecydujmy się na zamknięte – o ile nagrywamy wokale lub  instrumenty. Ja od kilku lat pracuję ze słuchawkami AKG, zarówno  zamkniętymi, jak i otwartymi i nie mogę powiedzieć złego słowa – AKG  K-240 MKII (pół-otwarte) i AKGK-271 MK II (zamknięte). Kilka innych  modeli do rozważenia, to: <br /> Audio Technica ATH-M30, M40, ATH 910-PRO,  <br /> AKG K-141, <br />  Beyerdynamic DT-100, DT-990,  <br /> Sony MDR-7506,  <br /> Sennheiser Eh 250, HD 280 Pro. <br /> Za dobrą reprodukcję i reakcję na częstotliwości czasem trzeba niestety  trochę zapłacić. Słyszałem o ludziach, którzy potrafią miksować na  głośnikach komputerowych Logitech albo na swojej wieży stereo lub na  tanich słuchawkach Phillips, ale nigdy nie słyszałem ich miksów. Nie  wiem jak dobrze brzmią na innych systemach. Nie jest wielką sztuką  zrobić miks, który prezentuje się dobrze tylko na jednym systemie  odsłuchowym. Sztuką jest zrobić taki miks, który na wszystkich  głośnikach będzie brzmiał równo i profesjonalnie. <br /><br />VI. Adaptacja Akustyczna.</font> <font size="2"><br /><br /> Jeden z najistotniejszych elementów naszego studia, zarazem jeden z  najczęściej zaniedbywanych. </font> <font size="2"><br /> Według mnie, mający największy wpływ na finalne brzmienie naszych  nagrań. Mikrofony, przedwzmacniacze czy konwertery w dużym stopniu  wpływają na kształt nagrania, ale nawet najwyższej jakości komponenty  nie są nic warte, jeśli nasze pomieszczenie rezonuje, dudni i odbija  częstotliwości na potęgę. Taki właśnie dźwięk zarejestrujemy naszymi  mikrofonami. Spróbujcie klasnąć w dłonie stojąc na środku swojego  pokoju. Jeśli mamy gołe ściany, panele na podłodze (bardzo mocno  odbijające powierzchnie) i zasadniczo niewiele mebli, to  najprawdopodobniej usłyszymy kilka bardzo szybkich powtórzeń naszego  klaśnięcia (flutter echo), które mówią wprost - nie nagrywaj w takim  pomieszczeniu bez odpowiedniej adaptacji akustycznej. Jeśli nasze  pomieszczenie jest kwadratowe lub bliskie kwadratowi, to jeszcze gorzej.  Powierzchnie równoległe mają tendencje do tworzenia fal stojących,  które mocno zaburzają balans częstotliwości podbijając jedne i tłumiąc  inne. W przypadku ścian niemalże tej samej długości efekt ten się tylko  potęguje. To tylko niektóre ze zjawisk, z którymi przyjdzie nam się  zmierzyć. <br /> Teraz wyobraźmy sobie, że mamy pięknie brzmiące monitory studyjne, które  reagują wręcz liniowo na częstotliwości i postawimy je w naszej  sypialni, która nie jest w ogóle w żaden sposób przystosowana do pracy z  dźwiękiem. Efekt będzie delikatnie mówiąc nie do zaakceptowania. Cała  ciężka praca, jaką wykonują nasze monitory jest nic nie warta. Jak więc  temu zaradzić? <br /><br /> Jeśli podchodzimy do sprawy bardzo poważnie, możemy pozwolić firmie  Auralex zrobić darmową analizę naszego pomieszczenia i zasugerować nam  jeden z ich zestawów. Takie rozwiązanie jest bardzo dobre, ale zakup  samego zestawu do najtańszych nie należy. </font> <font size="2"><br /> Dobra wiadomość jest taka, że możemy sami trochę popracować nad naszym  pomieszczeniem i przy okazji nie zbankrutować. Nawet niewielkie z pozoru  zmiany mogą znacznie polepszyć warunki akustyczne. <br /> MIT – wytłoczki po jajkach wystarczą. Nie od dziś wiadomo, że służą one  wyłącznie do przechowywania jajek. Koniec. <br /> Zamiast tego polecam kupić pudełko paneli pianek akustycznych (koszt ok.  300zł), takich powiedzmy 30cmx30cm i przykleić  4 sztuki na gipsowym  panelu sufitowym i umieścić takie „diamenty” w kilku strategicznych  miejscach. czyli: <br /> - na ścianie za monitorami <br /> - na suficie dokładnie nad głową <br /> - na ścianie za plecami <br /> - na bocznych ścianach – najłatwiej znaleźć optymalny punkt prosząc  kolegę / koleżankę o pomoc. Siadamy w miejscu, gdzie zawsze siedzimy  miksując, a kolega/ koleżanka z małym lustrem staje plecami do ściany  bocznej i zaczyna się po niej przesuwać trzymając lustro równolegle do  ściany, tak byśmy my mogli patrzeć w nie kątem oka. Pianki umieścimy za  każdym razem tam, gdzie dostrzeżemy w lustrze swoje monitory. <br /><br /> Kolejnym etapem będzie zainstalowanie pułapek basowych w kątach  pomieszczenia. Te z kolei nie są tak proste do skonstruowania, ponieważ z  reguły profesjonalne pułapki są strojone do danych częstotliwości.  Bardziej budżetowe rozwiązanie to grube koce, materace i tym podobne.  Przy odrobinie szczęścia i pomysłowości jesteśmy w stanie znacznie  polepszyć warunki akustyczne w naszym studio nie wydając na to fortuny.  Szybki, sprawdzony i bezproblemowy sposób na wytłumienie pokoju na czas  sesji nagraniowej, to kilka koców i kołder zamocowanych na statywach  mikrofonowych – za plecami wokalisty i blisko gołych ścian. Grube  poduchy z kanapy są świetne do odgrodzenia biurka z komputerem,  ograniczają one znacznie hałas z twardych dysków i wiatraków komputera. </font> <font size="2"><br /><br /> VII. Dodatkowy twardy dysk.</font> <font size="2"><br /><br /> Nagrywanie, edycja i miksowanie muzyki to dość wymagające zadania dla  komputera. Każda ścieżka jest oddzielnie odczytywana i odgrywana przez  komputer, co przy dużych sesjach może sprawić naszemu Pecetowi sporo  kłopotu. Jeśli mamy tylko jeden fabrycznie zamontowany dysk, na którym  zainstalowany jest system operacyjny i nasze DAW (które już znacznie  obciąża pracę dysku) i do tego dołożymy odtwarzanie np. 25 ścieżek w  czasie rzeczywistym, to nasz komputer ma prawo odmówić współpracy.  System będzie regularnie zamarzał albo obsypie nas komunikatami o  błędach, etc. </font> <font size="2"><br /> Z tego właśnie powodu zawsze polecam zakup oddzielnego dysku i  poświęcenie go tylko i wyłącznie na przechowywanie naszych sesji ze  śladami. <br /> Jeśli używamy komputera stacjonarnego, proponuję dysk wewnętrzny (SATA),  dla użytkowników laptopów niewątpliwie w grę wchodzi tylko dysk  zewnętrzny (USB lub FW). Nie kupujmy dysków wolniejszych niż 7200rpm.  Nawet zewnętrzny dysk USB pozwoli nam odczytać więcej śladów niż  wewnętrzny dysk systemowy. Zakup dysku, to jedna z najmądrzejszych  decyzji, jaką możemy podjąć zanim jeszcze wciśniemy guzik Record. <br /><br />VIII. Akcesoria.</font> <font size="2"><br /><br /> Klawiatura sterująca MIDI </font> <font size="2"><br /><br /> Nawet jeśli nie gramy na klawiszach, to w którymś momencie zechcemy użyć  klawiatury MIDI do sterowania instrumentami wirtualnym. Nie każdy  bowiem lubi „rysować” nuty w oknie sekwencera MIDI. Niezależnie od tego,  jaki instrument chcemy obsłużyć (wirtualną perkusję, sekcję smyków czy  syntezator) klawiatura może okazać się niezastąpiona. Dzięki naciskaniu  prawdziwych klawiszy możemy wprowadzić do zwykłego wykonania „czynnik  ludzki” grając dźwięki z lekką niedokładnością w czasie, etc. Nasze  nagranie nie będzie brzmiało robotycznie i nijako. Tutaj jednak wiele  zależy od gatunku muzycznego, w jakim się poruszamy, bowiem niektóre z  nich, szczególnie w szeroko pojętej muzyce elektronicznej, wręcz  wymagają idealnego równania do siatki. Dla odmiany w muzyce popowej,  rockowej czy każdej innej wymagającej naturalniejszego brzmienia, te  małe niedociągnięcia powodują, że całość brzmi spójniej i prawdziwiej. </font> <font size="2"><br /> Niektóre DAW pozwalają nawet na to, aby klawiaturą sterującą obsługiwać  niektóre funkcje samego programu (ruchy suwaków, obsługa wtyczek).  Czasem to bardzo przydatna funkcja, ale zdarza się często, że występuje  sporo kłopotów z kompatybilnością, poprawnością funkcji i prawidłową  synchronizacją. W tym celu proponuję przewertować kilka stron  internetowych producentów takich klawiatur i forów dyskusyjnych. <br /> Istniej wiele typów takich klawiatur i trudno polecić jedną czy dwie.  Wszystko będzie zależało od tego, jakich funkcji potrzebujemy, a co jest  nam zbędne. Droższe klawiatury są wyposażone w odpowiednio ważone  klawisze, rozbudowane wyświetlacze, etc. Dla zwykłego użytkownika  najlepszym rozwiązaniem może okazać się prosta i tania klawiatura  M-Audio. <br /><br /> Statywy mikrofonowe </font>    <font size="2"><br /><br /> Kilka statywów (3-4) na początek to bardzo rozsądny pomysł. Nie dość, że  będzie na czym umieścić mikrofon, to jeszcze będzie można przy okazji  zawiesić kilka koców wokół wokalisty. Statywów nigdy za mało. Starajmy  się w miarę możliwości nie kupować jednak najtańszych modeli z  plastikowymi mocowaniami, bo te nie są zbyt odporne na duże obciążenia. </font> <font size="2"><br /><br /> Kable </font> <font size="2"><br /><br /> Nieraz pewnie słyszeliśmy o tym, że nasze studio jest tak dobre, jak  jego najsłabsze ogniwo. </font> <font size="2"><br /> A często będą to kable. Zawsze odradzam kupowanie najtańszych kabli  niewiadomego pochodzenia. <br /> Również odradzam kupowanie super-drogich kabli beztlenowych z  pozłacanymi końcówkami i dodatkowymi osłonami korzystających z  najnowszych osiągnięć NASA… To już zakrawa na bardzo zaawansowane  audiofilstwo, w złego słowa znaczeniu. <br /> Co więc przemawia za kupnem przyzwoitych kabli? <br /> - ograniczą poziom hałasu i interferencji, które zostają podłapywane  przez sygnał audio, <br /> - zachowają reakcję na częstotliwości reprezentowaną przez nasz system  (tanie kable obetną nam trochę wysokiego i niskiego pasma), <br /> - będą służyć nam latami (tanie kable potrafią się łamać w niecały rok,  szczególnie przy złączkach) <br /> Kilka propozycji: <br /> Sommer Cables, Blue Cables, Monster Cables. <br /><br /> Adaptery (Przejściówki) </font> <font size="2"><br /><br /> Tych nigdy za mało. Zawsze miejmy w zanadrzu – mini Jack (1/8) na  Jack(1/4) i na odwrót – to na wypadek, gdyby ktoś przyszedł ze  słuchawkami z innym wejściem niż nasze w interfejsie. </font> <font size="2"><br /><br /> Przedłużacz Słuchawkowy </font> <font size="2"><br /><br /> Kabel z wejściem żeńskim Jack i końcówką męska Jack – im dłuższy tym  lepszy. Pozwala nam zachować odpowiednio duży dystans od głośnego  komputera czy okna, jak i daje możliwość nagrania kogoś w innym pokoju  niż nasze studio. </font> <font size="2"><br /><br /> Pop-filtr </font> <font size="2"><br /><br /> Nieoceniony jeśli chodzi o przydatność w nagrywaniu wokali. Możecie  kombinować na wiele sposobów by pozbyć się wybuchowych zgłosek „p” czy  „b”, ale nic nie zastąpi porządnego pop-filtra. </font> <font size="2"><br /> Bez zastanowienia polecam kupić jeden albo zrobić samemu. Mała rzecz, a  zdziała cuda. <br /> Osobiście preferuję te zrobione z cienkiego metalu, bo kilku „pończoch”  musiałem się pozbyć z uwagi na to, że zbyt często puszczały do mnie  oczka… <br /><br /> Płyty CD lub Pendrive </font> <font size="2"><br /><br /> Często przydadzą się do wypalenia / przekopiowania miksu (bez potrzeby  mocowania się z całym dyskiem), żeby odsłuchać u kolegi czy w  samochodzie celem sprawdzenia, jak dany miks przekłada się na inne  systemy. Prawdopodobnie nie wymaga żadnych kosztów, bo niemal każdy  użytkownik komputera takowe posiada. </font> <font size="2"><br /><br /><br /> Słowem podsumowania, </font> <font size="2"><br /> To krótkie opracowanie powinno dać nam wstępny obraz tego, czego możemy  potrzebować uruchamiając nasze własne domowe studio. Tak jak wspomniałem  na początku, lista nie jest zamknięta i każdy może ją modyfikować w  zależności od własnych potrzeb, gatunku muzycznego, w ramach którego  zamierza tworzyć, etc. Każdy ma swoje preferencje, upodobania i  postawione cele co do muzycznych wizji, stąd ten artykuł jest tylko  punktem wyjścia do dalszej rozbudowy naszego wymarzonego studia. <br /><br /> Nie aż tak istotne jest jaki mikrofon czy przedwzmacniacz kupimy.  Gwarancją dobrze brzmiących nagrań są umiejętności muzyka i realizatora,  a sprzęt jest tylko narzędziem naszych w rękach. </font> <font size="2"><br /><br /> Udanych nagrań.</font> </p></td>             </tr> 						<tr> 				<td colspan="2" valign="bottom" align="left"><p class="bodytext"><font size="2"><br /></font></p></td></tr></tbody></table>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 08 Apr 2010 15:26:00 +0200</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Miditacja wszystko o MIDI</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/miditacja-wszystko-o-midi-cz-1/</link>
			<description>Pomysł na MIDI Dave'a Smith'a polegał na opracowaniu metody zapisu informacji jak i co grać, a nie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify" class="bodytext">  Chyba najbardziej charakterystyczne zdjęcia dokumentujące wczesną epokę muzyki elektronicznej przedstawiają wielkie syntezatory spięte plątaniną kabli. Stan rozwinięcia ówczesnej techniki nie pozwalał na znaczące zmniejszenie ich gabarytów, ale nie było to jedyną tego przyczyną. Nie istniał również jednolity system komunikacji między poszczególnymi urządzeniami. Każdy z syntezatorów musiał mieć choćby własną klawiaturę. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że utrudniało to granie różnych barw, komponowanie i aranżowanie całych utworów. Stworzenie utworu z szesnastoma barwami, o ile ktoś nie miał szesnastu rąk, wymagało zgrania każdej ścieżki na taśmę. Możliwości późniejszej edycji materiału w takim formacie były bardzo ograniczone. </p>
<p align="justify" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="justify" class="bodytext">Rozwiązanie problemu, jakkolwiek przełomowe i ostatecznie doprowadzające do stworzenia zupełnie nowych maszyn, okazało się całkiem proste. W 1981 roku Dave Smith zaproponował Audio Engeneering Society wprowadzenie uniwersalnego protokołu wymiany danych. Standard Musical Instrument Digital Interface (MIDI), bo o nim mowa, wprowadzony w życie dwa lata później w swojej podstawach nie zmienił się do dzisiaj. <br /><br />Pomysł na MIDI Dave'a Smith'a polegał na opracowaniu metody zapisu informacji jak i co grać, a nie zapisu samego dźwięku. To zapis elektronicznej partytury, nie samego wykonania. Ponieważ MIDI nie jest zapisem audio, wykonanie takiego zapisu przez różne moduły dźwiękowe różnie brzmi. W latach dziewięćdziesiątych przeciętnemu użytkownikowi „dźwięk MIDI” kojarzył się z naprawdę niskiej jakości dźwiękiem. MIDI był jednak koniecznością - ograniczona pojemność twardych dysków wykluczała stosowanie dobrej jakości udźwiękowienia audio i obowiązek tworzenia dźwięków przenosiła na kiepskiej jakości syntezatory kart muzycznych. Choć te czasy dawno już odeszły w niepamięć, MIDI nie zaginęło, a nawet przeżywa swoją drugą młodość. Stosowane jest do kontrolowania systemów oświetleniowych, pokazów sztucznych ogni, a przede wszystkim zagościło pod strzechą nawet najmniejszych studiów muzycznych.</p>
<p align="justify" class="bodytext"><br /> Od prawie ćwierćwiecza naciśnięcie dowolnego klawisza na klawiaturze muzycznej powoduje wysłanie standardowej informacji note on (graj nutę), pitch (wysokość nuty) i velocity (głośność), a puszczenie klawisza powoduje wysłanie sygnału note off (nuta stop). Wysyłanych może być równocześnie wiele innych sygnałów, jednak aby nie zaciemniać obrazu – opiszę je w drugiej części artykułu przy okazji wyjaśniania i innych zawiłości terminologicznych. Jeśli posiadasz tylko tradycyjny keyboard, pozostaje bez większego znaczenia, gdyż wszystkie sygnały momentalnie są przekierowywane do wbudowanego modułu dźwiękowego – w rzeczywistości posiadasz bowiem dwa urządzenia w jednym: kontroler MIDI/klawiaturę oraz moduł dźwiękowy/syntezator (zob. rys. 1). Jednakże te same sygnały wysyłane są równocześnie na MIDI OUT. To znaczy, że w tym samym momencie sygnały może przyjmować przez gniazdo MIDI IN  i dźwięki generować inny zewnętrzny moduł (zob. rys. 2). <br /><br /> </p>
<p align="center" class="bodytext"> <img src="uploads/RTEmagicC_576f14855f.jpg.jpg" alt="MIDI_AUDIO_1.jpg" title="MIDI_AUDIO_1" width="195" border="0" height="45" /> Rys. 1: Schemat działania keyboardu</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext"> <br /><img src="uploads/RTEmagicC_0522096f14.jpg.jpg" alt="MIDI_AUDIO_2.jpg" title="MIDI_AUDIO_2" width="216" border="0" height="42" /> Rys. 2: Schemat połączenia kontrolera z modułem dźwiękowym </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Wiemy już do czego służą gniazda MIDI IN i MIDI OUT. Zazwyczaj na modułach dźwiękowych znajduje się jeszcze gniazdo MIDI THRU. Jest to gniazdo, przez które instrument wysyła dokładnie te same sygnały, które odbiera przez gniazdo MIDI OUT. Dzięki temu możliwe jest kontrolowanie za pomocą jednej klawiatury więcej niż jednego modułu (zob. rys. 3).</p>
<p align="center" class="bodytext"> <br /><img src="uploads/RTEmagicC_617c3d7c6c.jpg.jpg" alt="MIDI_AUDIO_3.jpg" title="MIDI_AUDIO_3" width="251" border="0" height="107" /> Rys. 3: Schemat połączenia jednego kontrolera z kilkoma modułami dźwiękowymi</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Wprowadzenie protokołu MIDI przyczyniło się do szybkiego rozwoju sekwenserów – urządzeń zapisujących sygnały z MIDI IN, odtwarzające je przez MIDI OUT oraz pozwalające na ich swobodną edycję. Dzięki sekwenserom proces komponowania utworów przeniesiony został zupełnie w nowy wymiar. Nie potrzebne są ani kartki papieru, ani wprawne ręce pianisty – każdy ich błąd da się z łatwością poprawić edytując zapisany już materiał; nawet rozbudowane utwory można zapisać w plikach o pojemności kilkudziesięciu kilobajtów.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Możliwość szeregowego podłączenia modułów dźwiękowych nie oznacza jednak, że każdy musi grać równocześnie tę samą nutę. Sygnały przesyłane na jednym kablu MIDI (porcie) dzielone są na szesnaście kanałów (Roland preferuje nazwę parts – części), a moduły można programować tak, żeby reagowały na sygnały otrzymywane tylko na zadanych kanałach. Jeśli uważasz, że moduł pierwszy idealnie zagra melodię główną, a drugi najlepiej nadaje się do linii basowej, to po pierwsze musisz linii melodycznej i basowej przypisać dwa różne kanały, np. odpowiednio 1 i 2. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Po drugie musisz zaprogramować moduły tak, aby pierwszy nie generował dźwięków na podstawie sygnałów, które otrzymuje na kanale 2, a drugi – by nie zwracał uwagi na sygnały otrzymywane na kanale 1. Kanał 10 jest zarezerwowany dla linii perkusyjnej. Sytuacja przedstawia się podobnie przy pracy na większej ilości kanałów. Z tego wynika także, że różne kanały to nie tylko równoczesne i niezależne korzystanie z kilku modułów, lecz przede wszystkim możliwość stosowania w jednej chwili różnych barw (patch) w jednym module. Na jeden kanał nie da się nałożyć więcej niż jedną barwę (co jednak nie oznacza, że jednej barwy nie można przypisać kilku kanałom).</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się, gdy chcesz pracować na większej ilości kanałów niż 16 lub kiedy jeden kontroler jest niewystarczający. Standardowy kabel MIDI da się podłączyć tylko do dwóch urządzeń; nie da się go także “podzielić” na więcej niż 16 kanałów. Jeśli chcesz kontrolować przy pomocy np. dwóch klawiatur jeden moduł dźwiękowy z jednym wejściem MIDI – potrzebujesz interface'u MIDI. Interface łączy kablem USB wszystkie porty MIDI wejściowe i wyjściowe z komputerem. Uzyskujemy w ten sposób dostęp do wszystkich kanałów z poziomu programów muzycznych. Programy takie, jak Cubase czy Sonar da się skonfigurować tak, by przekierowywały sygnały z portów obu klawiatur na jeden port MIDI IN modułu dźwiękowego. Takie interface'y MIDI (np. MOTU MIDI Express 128, M-Audio Midisport 4x4), wyposażone od jednego do ośmiu wejść i wyjść wydają się być obecnie niezbędnym narzędziem w studio MIDI –  podobnie jak rzeczone oprogramowanie typu DAW.</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Oprogramowanie takie stanowi odrębny świat sam dla siebie, ponieważ integruje w wirtualnej rzeczywistości softwarowe odpowiedniki wielu urządzeń hardware'owych. W domenie MIDI DAW może działać jako wielokanałowy sekwenser sprzężony z wirtualnymi synteztorami. Obecnie dostępnych jest wiele programów - oprogramowanie Arturii, Native Instrument Absynth, FM8, Korg Legacy Cell, M-Audio seria GForce, które są albo unikatowymi, autorskimi wirtualnymi syntezatorami firm, albo starannie odwzorowują działanie prawdziwych urządzeń. Działają one jak programy niezależne (standalone), lub jako wtyczki DAW (standard VSTi, DXi). </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Przy praktycznie nieograniczonych sposobach zestawiania licznego sprzętu MIDI pojawia się ważny problem – synchronizacja. Jak sprawić, by wszystkie instrumenty grał idealnie równo, w jednym tempie? Dla rozwiązania tego nieuniknionego problemu każdego studia wprowadzono standardy sygnałów synchronizujących MIDI Time Code (MTC) oraz MIDI Clock.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"> Ten pierwszy przede wszystkim przeznaczony jest do synchronizacji sekwensera z multitrackiem. MTC to seria sygnałów dokładnie mówiąca, która jest godzina, a także minuta, sekunda i ramka (frame). MIDI Clock stosuje się przede wszystkim do synchronizowania modułów dźwiękowych i samplerów – tak by zwłaszcza ich efekty zależne od BPM dotrzymywały tempa głównemu urządzeniu (master device).  </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Więcej o MIDI w kolejnej części artykułu.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 18:14:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Metallica, Slayer, Anthrax i Mastodon w Polsce</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/metallica-slayer-anthrax-i-mastodon-w-polsce/</link>
			<description>16 czerwca w Warszawie, na lotnisku Bemowo, odbędzie się Sonisphere Festival - impreza, na której...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Polska dołączyła do grona wybranych krajów, do których zawita Sonisphere Festival. Festival zachwycił fanów w wakacje bieżącego roku m.in. w Holandii, Niemczech oraz Wielkiej Brytanii. Zespoły, które w ramach Festivalu zagrają w Polsce, należą do ścisłej czołówki thrash metalu. Ich koncerty cieszą się olbrzymim zainteresowaniem na całym świecie.</p>
<p class="bodytext"><br /> Bilety na Sonisphere Festival w cenach 198 zł i 400 zł dostępne będą na stronie internetowej od 10 grudnia, od godz. 10.00. W punktach sprzedaży nabyć je będzie można od 19 grudnia 2009 roku.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 14:22:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Nowa Novika</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/nowa-novika/</link>
			<description>Drugi solowy album wokalistki, zatytułowany  &quot;LOVEFINDER&quot;, ukaże się 25 stycznia 2010 roku. Wbrew...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Pierwszy singiel usłyszycie tuż po Nowym Roku, ale już teraz Novika zaprasza do zabawy przy tytułowej piosence &quot;Lovefinder&quot; nagranej wspólnie z <strong>Maximilianem Skibą</strong>. Przy udziale przyjaciół powstał wyjątkowy teledysk, który poprawi wam jesienny nastrój.&nbsp;&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Wszystko na&nbsp;<a href="http://novika.pl/" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/novika.pl/'); ">http://novika.pl</a></p>
<p class="bodytext">Już niebawem nowy materiał do usłyszenia na żywo podczas występów Noviki z&nbsp;całkiem nowym składem. Odświeżony imprezowy charakter koncertów zapewnią: Agim Dzeljilji (Oszibarack) oraz Daniel Walczak (Mały72) przy wsparciu niezastąpionego Andrzeja Rajskiego na perkusji.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 13:31:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Druga odsłona Jazz Jamboree 2009</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/druga-odslona-jazz-jamboree-2009/</link>
			<description>Już 23 listopada, o godzinie 20.00, w Teatrze Polonia odbędzie się drugi koncert w ramach 51....</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Koncert „Śpiewając Jazz” odbędzie się w konwencji teatralnego spektaklu muzycznego, w którym główną rolę zagra Marianna Wróblewska, jedna z najciekawszych wokalistek polskiego jazzu. Artystka&nbsp; współpracowała między innymi z Mieczysławem Koszem, Zbigniewem Namysłowskim, Włodzimierzem Nahornym, zespołami Bizony, SBB, Old Timers i Rama 111. Wokalistka wykona utwory między innymi: Komedy, Davisa, Irvinga&nbsp; Berlina. U boku Marianny Wróblewskiej zaprezentuje swój wokalny talent &nbsp;Maciej Zakościelny, znany i lubiany polski aktor, który zaśpiewa między innymi: „I’ve got you under my skin” Cole Portera. Podczas koncertu wystąpi również Beata Przybytek, laureatka I nagrody w konkursie 29 Międzynarodowych Spotkań Wokalistów Jazzowych w Zamościu. Artystom akompaniować będzie Wojciech Kamiński znany z występów w takich zespołach jak: Ragtime Jazz Band, Warszawscy Stompersi, Old Times Henryka Majewskiego. Wraz z Wojciechem Kamińskim wystąpi Sławomir Piwowar – gitarzysta, który na polskiej scenie jazzowej jest obecny od ponad 30 lat.</p>
<p class="bodytext">Festiwalowy koncert „Śpiewając Jazz” jest równocześnie pierwszym koncertem inaugurującym działalność fundacji Kalinowe Serce, której założycielem jest Maciej Zakościelny. Celem Fundacji jest wspieranie młodych talentów w rozwoju kariery wokalnej, a inspiracją do działań jest wielki talent Kaliny Jędrusik, nieżyjącej już aktorki teatralnej i filmowej, a także doskonałej wokalistki jazzowej i swingowej.</p>
<p class="bodytext">Przed fanami Jazz Jamboree jeszcze dwa koncerty zatytułowane: „New Way Jazz”-Jazz Muzyką Wolności, który odbędzie się 13 grudnia, w 28. rocznicę ogłoszenia stanu wojennego oraz z okazji 20. rocznicy upadku komunizmu. Podczas koncertu, który odbędzie się w Sali Palladium o godzinie 20.00, zostaną zaprezentowane utwory barda ruchu wolnościowego – Jacka Kaczmarskiego -&nbsp; w jazzowej interpretacji.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Bilety na koncerty można nabyć za pośrednictwem <a href="http://www.eventim.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.eventim.pl'); ">www.eventim.pl</a>, <a href="http://www.ebilet.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.ebilet.pl'); ">www.ebilet.pl</a>, <a href="http://www.ticketpro.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.ticketpro.pl'); ">www.ticketpro.pl</a> . </p>
<p class="bodytext">Głównym Partnerem 51. Edycji festiwalu Jazz Jamboree jest Miasto Stołeczne Warszawa. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 12:37:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Terry &amp; Mencel  28 listopada w Warszawie</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/terry-mencel-28-listopada-w-warszawie/</link>
			<description>Niezwykły duet jazzowy Brad Terry i Joachim Mencel zagra 28 listopada w Warszawie. Koncert w klubie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Legendarny amerykański klarnecista słynący ze szczególnej umiejętności improwizowania jazzowego gwizdem – Brad Terry oraz wybitny pianista i kompozytor Joachim Mencel zaprezentują utwory z płyty „Live In Fort Andross”, której premiera już 21 listopada. </p>
<p class="bodytext">Na koncercie w warszawskim klubie jazzowym będzie można usłyszeć swoistą „muzyczną rozmowę” obu artystów, doskonale wykształconą przez lata wspólnego grania. Przepiękne kompozycje Joachima Mencla i swobodne improwizacje obu muzyków zachwycą każdego miłośnika jazzu. Ci którzy znają amerykańskie standardy usłyszą także tematy dobrze znane, m.in. „Old Country” i „Just Friends”. Doskonała melodyka i harmonia pozwoli słuchaczom na smakowanie każdego dźwięku tej muzycznej konwersacji. </p>
<p class="bodytext">Klub <strong>przewiduje pulę zaproszeń</strong>, będą one dostępne w siedzibie klubu od 23.11. Decyduje kolejność zgłoszeń. (Jazzownia Liberalna, Rynek Starego Miasta ul. Jezuicka 1/3). </p>
<p class="bodytext">Koncert w Warszawie będzie kolejnym spotkaniem z muzykami na trasie „Live In Fort Andross” promotour. Muzycy zagrali już m.in. w Dreźnie, Pradze, Gdyni i Radomiu. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Wydawcą albumu „Live In Fort Andross” jest INSPIRAFON. </p>
<p class="bodytext">Więcej informacji na: <a href="http://www.inspirafon.com" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.inspirafon.com'); ">www.inspirafon.com</a><strong></strong></p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 12:30:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>HARD ROCK CAFE z cyklu PEPSI ROCKS </title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/hard-rock-cafe-z-cyklu-pepsi-rocks/</link>
			<description>Zaprasza na kolejny listopadowy koncert. Już 24.11 wystąpi zespół
DE PRESS.
</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Start&nbsp; koncertu godzina 21.30</p>
<p class="bodytext">WARSZAWA - HARD ROCK CAFE<br /> Złote Tarasy, wejście od Emilii Plater</p>
<p class="bodytext">Bilety do nabycia:&nbsp; www.shortcut.pl / www.eventim.pl / <a href="http://www.ticketpro.pl/" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.ticketpro.pl/'); ">www.ticketpro.pl</a>/<br /> www.ticketonline.pl/ / <a href="http://www.bileteria.pl/" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.bileteria.pl/'); ">www.bileteria.pl</a> / Warszawa Traffic Club ul. Bracka 25 </p>
<p class="bodytext"><strong>24.11 – DE PRESS</strong></p>
<p class="bodytext"><strong></strong>Po długiej nieobecności w kraju powraca zespół De Press. Polsko - Norweska grupa powołana została do życia w 1980 roku przez Andrzeja Dziubka, polskiego emigranta stanu wojennego znanego w Norwegii jako Andrej Nebb. Andrzej Dziubek to barwna postać, góral z Jabłonki, malarz, rzeźbiarz, twórca tekstów a przede wszystkim muzyk. De Press jako prekursor polskiego punk rocka z domieszka folkowych i góralskich rytmów spod Tatr, przetarł ścieżkę takim zespołom jak: Piersi, Golec uOrkiestra, Kapela, Brathanki,&nbsp; Zakopower. Przez ok 30 lat działalności na scenie zespół wydal ponad 14 płyt i wiele singli, m.in. debiutancka płyta &quot;BLock to block&quot; wydana w 1981 roku uzyskała tytuł najlepszej rockowej płyty w Norwegii, a jeden z utworów dotarł do I miejsc niezależnej listy przebojów w Anglii oraz najnowsza produkcja współtworzona z Muzeum Wojska Polskiego &quot;Myśmy rebelianci&quot;, która ma szansę uzyskać miano płyty kultowej. Największe przeboje w Polsce to: Potargano chałpa, Bo Jo Cie Kochom, Cy bocycie Świnty Ojce, Cyrwone gorole. Oprawa koncertów oraz użycie niecodziennych gadżetów jak piła tarczowa, stalowe beczki, itp., tworzą spektakl, na którym wzorowało się i wzoruje wielu nie tylko polskich wykonawców. Pozbawione agresji, a także typowo góralskie, spokojne ballady zapewniają uczestnikom koncertu wspaniałą zabawę. Od 2007 roku zespół tworzą nowi polscy muzycy: Darek Budkiewicz - gitara basowa, Łukasz Gocal - perkusja, Tomek Fudala - gitara. Zespół koncertuje na terenie całej Polski oraz poza granicami kraju.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 12:20:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Fast Track II USB Pro Tools M-Powered Essential</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/fast-track-ii-usb-pro-tools-m-powered-essential/</link>
			<description>Fast Track USB i Pro Tools M-Powered Essential w szybki sposób zmienią twój komputer w zaawansowane...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Fast Track to jeden z najlepiej sprzedających się interfejsów w swojej klasie. Obsługa standardu &quot;plug-and-play&quot; przez złącze USB sprawia, że Fast Track jest łatwym narzędziem do nagrywania gitary, vokalu i innych instrumentów na PC lub Mac. Po prostu podłącz swoje instrumenty i nagrywaj. Fast Track posiada zasilanie Phantom tak byś mógł podłączyć profesjonalne mikrofony studyjne i jest kompatybilny z większością aplikacji audio od GarageBand’a aż po w pełni profesjonalnego Pro Tools’a M-Powered™. Teraz z dołączonym oprogramowaniem Pro Tools M-Powered Essential zrealizujesz swoje marzenia o domowym studiu.</p>
<p class="bodytext">Specyfikacja </p>
<p class="bodytext">- Przetważanie 24-bit/48kHz&nbsp; <br />- Obsługa połączenia plug-and-play oraz USB 2.0<br />- Wejście mikrofonowe XLR z zasilaniem phantom 48V<br />- Wejście instrumentalne Jack 1/4&quot; <br />- Wyjście słuchawkowe -&nbsp;Direct monitoring&nbsp; <br />- Zasilanie przez USB</p>
<p class="bodytext"><a href="http://www.music.info.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.music.info.pl'); "><font face="Arial" size="2">www.music.info.pl</font></a></p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 12:12:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Fisz Emade zagrają na GO Rock Festiwal</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/fisz-emade-zagraja-na-go-rock-festiwal/</link>
			<description>21 listopada w Stalowej Woli odbędzie się druga odsłona tegorocznej edycji GO Rock Festiwal. Obok...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Zanim na scenie pojawi się duet braci Waglewskich o występ w do finale GO Rocka walczyć będą grupy: Terapia, Don't be a poor person, Dianoya, Kurde oraz Powieki. Swojego faworyta wybierze festiwalowa publiczność oraz jury pod przewodnictwem Mieczysława Jureckiego.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Fisz Emade to projekt&nbsp; Bartosza „Fisza” Waglewskiego oraz producenta, a zarazem rodzonego brata Piotra (Emade). Oparty na hiphopowej konwencji, odbiega jednak od charakterystycznych dla nurtu schematów, eksperymentując m.in. z muzyką jazzową, czy elektroniczną awangardą. Bracia Waglewscy nagrali wspólnie osiem płyt, z których każda wprowadza słuchacza w odmienne muzycznie tereny. Najnowsze wydawnictwo pt. „Heavi Metal” lirycznie nawiązuje do czasów szkolnych, gdy bracia Waglewscy byli wiernymi fanami tytułowego nurtu. Stąd też w tekstach pojawiają się nazwy zespołów takich jak &quot;Anthrax&quot;, &quot;Sodom&quot; czy &quot;Iron Maiden&quot;.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Przypomnijmy, iż koncerty konkursowe w ramach piątej edycji GO Rock Festiwal odbywają się przez trzy kolejne soboty, począwszy od 14 listopada. Z każdego z nich do finałowej rozgrywki w dniu 5 grudnia trafia zespół wybrany przez jury oraz zwycięzca w głosowaniu publiczności. Podczas pierwszej odsłony festiwalu byli zgodni, delegując do finału grupę Hawok.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>GO Rock Festiwal 2009</strong><br /> Miejski Dom Kultury w Stalowej Woli<br /> 21 listopada 2009 r. (sobota) godz. 18:00 <br /> Bilet: 15 zł</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Wystąpią:</strong><br /> - Terapia (Bielsko-Biała)<br /> - Don't be a poor person (Katowice)<br /> - Dianoya (Ząbki)<br /> - Kurde (Wodzisław Śląski)<br /> - Powieki (Warszawa)</p>
<p class="bodytext">oraz <strong>Fisz Emade</strong></p>
<p class="bodytext"><br /> Oficjalna strona festiwalu: <a href="http://www.gorock.pl/" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.gorock.pl/'); ">www.gorock.pl</a></p>
<p class="bodytext"><a href="http://www.gorock.pl/" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.gorock.pl/'); "><span style="font-family: &quot;Verdana&quot;,&quot;sans-serif&quot;;"></span></a></p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 12:06:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Nagłośnienie koncertowe - nieakustyczna strona </title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/naglosnienie-koncertowe-nieakustyczna-strona/</link>
			<description>W tym odcinku przedstawimy nieakustyczną stronę koncertu. Jednym z ważniejszych aspektów tego typu...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Dobry akustyk musi umieć przekonać ludzi, z którymi pracuje do swoich racji, a nie rzadko artyści mają swoje zdanie, często nawet aż śmieszne i nieracjonalne, ale głęboko w nie wierzą. <br /><br /> </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Przygotowanie</strong></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Wiadomo, że w każdym przedsięwzięciu dużą rolę gra przygotowanie do pracy. Im więcej czasu poświęcimy na przemyślenie różnych aspektów tym, mniej potknięć będzie później i mniej nieprzewidzianych sytuacji nas zaskoczy. Oczywiście zawsze występuje czynnik losowy, niemniej często jest tak, że jeśli się przygotowujemy sumiennie krytyczne wypadki nie występują równocześnie, co pozwala na zapanowanie nad sytuacją. Przytoczę tu kilka pytań na jakie staram się odpowiedzieć sobie, gdy przygotowuję się do koncertu:  </p>
<p class="bodytext">•	Ilu będzie grających </p>
<p class="bodytext">•	Ilu instrumentów będą używać </p>
<p class="bodytext">•	Ile osób będzie śpiewać </p>
<p class="bodytext">•	Ile zatem mikrofonów będzie potrzebnych </p>
<p class="bodytext">•	Ile statywów będzie potrzebnych </p>
<p class="bodytext">• Czy będzie do dyspozycji „pyta” i jeśli tak to jakiego typu ma zakończenia (bywa różnie, czasem ludzie przerabiają wg. swoich potrzeb) </p>
<p class="bodytext">•	Zatem czy będę miał do dyspozycji odpowiednie przejściówki </p>
<p class="bodytext">•	Czy będę miał di-box’y i do czego je zastosuję </p>
<p class="bodytext">•	Na jakim nagłośnieniu będę pracował </p>
<p class="bodytext">•	Czy będą odsłuchy i jakiego typu </p>
<p class="bodytext">•	Ile wzmacniaczy gitarowych będzie na scenie </p>
<p class="bodytext">•	Ile różnych zespołów będę nagłaśniał </p>
<p class="bodytext">•	Gdzie będzie koncert – jaka duża sala i jakiego typu są ściany.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">  Jeśli odpowiemy sobie na te pytania możemy oszacować, czego będzie brakować oraz rozdysponować co, kto ma załatwić. Zawsze też można zmienić koncepcję i uprzedzić grających o problemach z jakimi się spotkają, gdy wejdą na scenę, w celu uniknięcia niepotrzebnych spięć. Wiemy teraz co mamy do dyspozycji. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Czas na sprawdzenie czy wszystkie kable są sprawne, czy pyta jest sprawna, czy wzmacniacz ma limiter i jaką moc może dostarczyć, czy paczki „przody” działają poprawnie i czy są dopasowane do wzmacniacza, czy odsłuchy, jeśli są, mają możliwość korekcji barwy, czy mamy zapasowe kable i przejściówki na wypadek awarii. Warto też przejrzeć instrukcje obsługi do efektów, procesorów i oczywiście konsolety, jeśli wcześniej nie mieliśmy z nimi do czynienia – to z reguły pomaga sprawnie wyeliminować niepożądane efekty uboczne złego ich ustawienia lub niespodzianki wynikające z różnych rozwiązań producentów sprzętu. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Warto też upewnić się czy będzie odpowiednia ilość przedłużaczy sieciowych i ewentualnie, gdzie je podłączyć, czy jest możliwość podpięcia się pod gniazdo sieciowe trójfazowe (mają one z reguły osobne zabezpieczenia, co eliminuje skutki braku prądu, gdy np. lodówka w barze zrobi spięcie ). Często jest też tak, że idę do klubu i pani pokazuje mi wolne gniazdko w przedłużaczu do, którego mam rzekomo podłączyć cały sprzęt nagłaśniający!!! Ważną sprawą jest to ile, czasu będzie na przygotowanie sprzętu do próby (1 godzina, może 2 lub cały dzień przed otwarciem klubu) oraz ile czasu jest na samą próbę. Pozwoli to nam na zaplanowanie kolejności działań z oszacowaniem zapasu na czynnik losowy (coś nie działa lub ktoś się spóźnia). </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Widać że, zanim zacznie się działanie musimy pamiętać o wielu rzeczach i nawet w sytuacji, gdy członkowie zespołu załatwiają część sprzętu należy im zwrócić uwagę na te aspekty, gdyż może się okazać, że pożyczą wzmacniacz , a zabraknie odpowiednich kabli do kolumn (np. niewłaściwe wtyki), lub też pójdą do klubu rozpoznać sytuację, ale nie zwrócą uwagi np. na to, że kolumny nagłośnieniowe są zawieszone tak, że mamy 100% sprzężenia z mikrofonami. Nie można też wierzyć w to, że coś jest w porządku bez sprawdzenia – często jest odwrotnie, np. miałem sytuację na moim pierwszym koncercie, że miały być mikrofony i statywy, a jak przyszło do konkretów to mikrofon był jeden a statywu ani śladu. Właściciele lokali mają też małe pojęcie o tym, co potrzeba, nierzadko sądzą, że ich sprzęt dyskotekowy będzie idealnie się nadawał. Pamiętajmy, to co sprawdzimy zawczasu nie zaskoczy nas, a naprawdę akustyk ma co robić podczas koncertu.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="justify" class="bodytext"><strong>Porządek na scenie</strong> </p>
<p align="justify" class="bodytext"><br /><br /> Warto przed próbą zastanowić się jak rozprowadzić kable i ustawić statywy w ten sposób, aby nie plątały się, w szczególności pod nogami wykonawców i w miejscach gdzie ktoś będzie przechodził. Stwarza to zawsze ryzyko uszkodzenia kabla, wyrwania wtyków z gniazda bądź (najbardziej drastyczne) uszkodzenia któregoś z naszych drogocennych urządzeń poprzez kontakt z podłogą. Zatem warto już rozstawiając sprzęt ustalić najkorzystniejszą trasę.<br /><br /> </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Należy też sprawdzić czy oświetlenie nie powoduje zakłóceń i ewentualnie zadbać o to, aby było zasilane z osobnej fazy. Jeżeli dysponujemy kablami o różnych kolorach można wykorzystać ten fakt i pewne połączenia wykonać jednym kolorem, a drugie innym (np. końcówkę mocy podłączyć niebieskimi, gitary czarnymi, bębny czerwonymi). Jest to zawsze ułatwienie pozwalające sprawdzenie poprawności połączeń instrumentów na odpowiednich kanałach. Dodatkowo wygodne jest to, gdy zmieniające się zespoły mają inny skład instrumentalny i trzeba dokonywać pewnych rekonfiguracji. Jeżeli nie mamy różnokolorowych kabli, warto porobić naklejki na wtyczkach z opisem np. liczby lub do czego ma być przeznaczony kabel. </p>
<p class="bodytext">Wtedy jeżeli ulegnie on uszkodzeniu łatwo zapamiętać przed kolejną „sztuką” co naprawić. Jeżeli oświetlenie nie jest stacjonarne, tzn. jest montowane tylko na czas imprezy, należałoby porozumieć się z operatorem świateł po to, aby kable sterowania nie leżały koło kabli audio. W przeciwnym wypadku zamiast pięknego dźwięku będziemy „nausznie” doświadczać jak brzmi komanda sterująca.</p>
<p class="bodytext"><br /><br /><strong> Próba</strong></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Próba ma dwa zasadnicze cele – sprawdzić czy nagłośnienie działa poprawnie i jest ustawione należycie oraz poprawne wyregulowanie odsłuchów i wzmacniaczy gitarowych. Zatem pierwszą czynnością na próbie jest sprawdzenie czy mikrofony/instrumenty są podpięte na tych kanałach, co trzeba. Najlepiej jest poprosić kogoś z zespołu, aby popukał palcem w kapsułę, a my w międzyczasie włączamy sobie PFL na kanale, na którym się spodziewamy reakcji, i słuchamy czy rzeczywiście tak jest. Zamiast kanału PFL możemy po prostu włączać tylko wybrany kanał. Do tej czynności najwygodniejsze są moim zdaniem słuchawki. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Należy pamiętać, aby wyłączyć bramki szumów, gdyż wysoki próg zadziałania nie przepuści pukania w kapsułę.  Jak już mamy pewność, że wszystko jest na swoim miejscu zaczynamy ustawianie poziomów poszczególnych instrumentów. Najlepiej w kolejności kanałów na konsolecie – na początek bębny. Najpierw stopa – prosimy perkusistę, aby uderzał w stopę, a my regulujemy poziom, barwę, a na końcu treshold bramki, jeśli będzie stosowana. Przechodzimy do werbla i powtarzamy sekwencję. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Osobiście do werbla stosuję dodatkowo kompresor, aby uwypuklić rimshot, zatem proszę perkusistę, aby grał na zmianę rimshot i normalnie, a w międzyczasie reguluję sobie kompresor tak, żeby poziom dźwięku był zbliżony przy rimsho’cie i normalnym uderzeniu. Overhead’y wymagają głównie drobnych korekcji barwi poziomu względem zestawu. Tutaj są dwa warianty: tomy nieco ciszej od werbla oraz nieco głośniej od werbla – osobiście wolę drugi wariant. Jeżeli stosujemy mikrofony akcentujące na tomy, wtedy prosimy perkusistę, aby grał na blachach i stopie jednocześnie, a my korygujemy equalizerem barwę tak , aby wyciąć stopę z overhead’ów. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Następnie bas, najpierw sam bas, a później z perkusją. Jak sekcja rytmiczna gra razem mamy możliwość skorygowania nastaw bramek tak, aby dźwięki basu nie powodowały fałszywego otwierania toru, np. stopy. Przy regulacji wzmacniacza basowego i gitarowego należy sprawdzić czy poziom ustawiony na wzmacniaczu nie przewyższa poziomu z nagłośnienia głównego. Jeśli tak jest, nie mamy żadnego wpływu na proporcję dźwięku!!! Zatem na próbie musimy ściszyć wzmacniacz do takiego poziomu, żeby wykonawca słyszał co gra, a jednocześnie my mamy możliwość regulacji.</p>
<p class="bodytext"> Po przeprowadzonych regulacjach poszczególnych instrumentów czas na zagranie jakiegoś fragmentu zespołowo. Jest to potrzebne do ustalenia poziomów w odsłuchu wokalisty i ewentualnie pozostałych członków zespołu oraz sprawdzamy czy rzeczywiście całość brzmi poprawnie. Fragment powinien być raczej dłuższy, gdyż musimy wyregulować kilka rzeczy na raz – poziomy pomiędzy poszczególnymi instrumentami, wokalem i jednocześnie odsłuchy. Warto też, aby grany fragment był raczej z mocniejszych utworów zespołu – lekkie utwory zazwyczaj są łatwiejsze w realizacji. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Należy też porozumieć się z gitarzystą solowym w sprawie poziomu solówki. Najlepiej, gdyby sam gitarzysta miał możliwość zwiększenia poziomu sygnału za pomocą presetu lub pedału głośności w takcie wykonywania solówki, my jako realizatorzy możemy nie zdążyć odpowiednio szybko podnieść poziom lub też nie znamy na tyle repertuaru, aby wiedzieć kiedy jest solo. Mój poziom na solo to od 6 do 10 dB więcej względem normalnego poziomu gitary.<br /><br /> </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Co do gitarzystów jest jeszcze jedna istotna sprawa – barwa. Wielu mało doświadczonych gitarzystów ma tendencję do ustawiania bardzo „siarczystej” barwy na przesterowanym brzmieniu. Niestety powoduje to, że ich gra przestaje mieć sens, tj. grając wraz z drugą gitarą przesterowaną riff’y przestają być czytelne dla odbiorcy i stają się tylko jazgoczącą plamą. Trzeba poinstruować mniej doświadczonych wykonawców, że lepiej dla odbioru ich gry będzie, gdy dominować w barwie będą częstotliwości środkowe i niskie. Podobnie się ma sprawa z poziomem przesteru -najlepiej ustawić poziom minimalny do uzyskania danej barwy – rozkręcanie przesteru „na maksa” powoduje tylko wzrost brumu, a sama barwa się nie zmienia (dotyczy szczególnie kostek dla metalowców).  </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Jako dobrzy akustycy musimy też zapewnić, by wokalista był w miarę dobrze słyszalny. W składach rockowych jest to jeden z trudniejszych aspektów, gdyż ogólny poziom dźwięku jest dość wysoki, a czułość ucha ludzkiego na pasmo środkowe maleje z poziomem dźwięku. Mając zbyt słaby wzmacniacz może być problem.  Poziom dla wokalisty jest z reguły wyraźnie większy przy odsłuchu na słuchawkach, a na sali wydaje się tylko dostateczny. Stąd z reguły jest to kompromis między ściszaniem reszty zespołu a podgłaśnianiem wokalu. Zbyt małej mocy wzmacniacz spowoduje dodatkowo zniekształcenia nieliniowe zmniejszające czytelność głosu i instrumentów.  Próba przed występem jest też właściwym miejscem na eksperymenty akustyczne, tj. np. wypróbowanie nowego mikrofonu, lub nowego sposobu jego ustawienia. Można wtedy zawsze się wycofać i powrócić do jakiejś standardowej konfiguracji lub w razie satysfakcjonujących wyników pozostawić i sprawdzić „w praniu”. Zachęcam do eksperymentów, gdyż są one bardzo pouczające i wzbogacają naszą wiedzę i umiejętności. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Pozwalają też na zrozumienie pewnych utartych schematów. Oczywiście należy podchodzić krytycznie do osiąganych nowych brzmień – nie zawsze to co wydaje się za pierwszym razem fajne jest fajne później.  Jeżeli nagłaśniamy kilka zespołów warto zorganizować zmiany składu i sprzętu, tj. np. jeżeli perkusista przestawia zestaw do swoich potrzeb warto poprosić go oto aby poczekał na nasze przyjście – sami powinniśmy zmienić mikrofony po to, żeby stremowany muzyk nam nie poprzestawiał szyków (np. pozamieniał mikrofony). Często jest też tak, że muzycy na ciasnej scenie przestawiają mikrofony bo, chcą coś sobie podłączyć tylko, później nic nie wraca na swoje miejsce. W związku z tym, proponuję samemu dopilnować zmian – w ten sposób unikniemy chaosu. To samo się tyczy wpinania i wypinania czegokolwiek z „pyty”. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">To my będziemy musieli później zapanować nad nagłośnieniem, muzycy będą mieli tylko pretensje, że było źle słychać. I w sumie mają rację, bo to jest nasze zadanie.  Dobrą praktyką jest posiadanie „set listy”, tj. spisu wykonawców i utworów. Na tej kartce papieru robimy sobie notatki typu charakter muzyki, skład, kto zmienia instrumenty podczas występu i jakie są to zmiany. Często wykonawcy mają jakieś życzenia, np. echo lub inny „bajer”. Dzięki notatkom mamy obraz sytuacji jaki ma być na scenie, kto kiedy gra i ewentualnie kiedy trzeba będzie pomóc grajkom coś przełączyć, poprzestawiać itp., no i oczywiście kiedy jest koniec roboty! Jeżeli dany zespół da nam szansę na współpracę mamy też podkładkę na przyszłe imprezy z tym bandem.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="justify" class="bodytext"><strong>Show  </strong></p>
<p align="justify" class="bodytext"><strong></strong><br /> Gdy zaczyna się koncert z reguły konieczne są poprawki w ustawieniach. Wynika to ze zmiany akustyki sali wypełnionej ludźmi oraz jest z tym, iż na próbie nie jest grany cały repertuar zespołu, a zaledwie kilka fragmentów, zatem może być tak, że momentami będzie czegoś brakować. Należy śmiało wprowadzać poprawki, w końcu chodzi o to, żeby się ludzie dobrze bawili.</p>
<p class="bodytext">Ponieważ koncert jest sam w sobie niepowtarzalny, mamy tylko jedną szansę na zrobienie tego dobrze, więc jak tylko wydaje nam się, że coś jest nie tak jak trzeba należy od razu interweniować. Często też sami słuchacze podchodzą i zwracają uwagę na to, co by poprawić. Należy ich słuchać, ale trzeba też umieć wypośrodkować to co mówią, z tym co się nam wydaje słuszne. Więc jeśli komuś za mało solówki to warto się zastanowić czy rzeczywiście tak jest. Nasza praca jest oceniana głównie poprzez uszy odbiorców – to oni rozmawiając z muzykami mówią im, co się podobało a co nie, a muzycy z kolej mają uwagi do nas, a czy są one słuszne czy nie to inna sprawa.  </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Czasem też sam właściciel lokalu mówi, że jest za głośno (zadziwiające jest to, że nigdy za cicho!). Więc nie mamy wyjścia i ściszamy, ale trzeba pamiętać, że jak przesadzimy to wokal nam zniknie, a jakość od razu spadnie, więc trzeba dyskretnie to załatwić.  W momencie gdy mamy opanowaną sytuację i wszystko działa mniej więcej zadowalająco, jest czas na „szlifowanie” brzmienia. Bierzemy sobie słuchawki i kanał po kanale włączamy PFL i sprawdzamy jakość dźwięku, czy mamy dobry poziom, czy kanał w ogóle działa. Możemy wtedy „na spokojnie” poprawić barwę poszczególnych instrumentów, sprawdzić czy bramki nie przycinają za dużo bądź za mało dźwięku. Należy pamiętać, że niektóre nastawy mają wpływ na odsłuch, i że duże zmiany mogą powodować sprzężenie, szczególnie jeżeli regulujemy ustawienia wokalistów.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">  Robiąc poprawki najpierw na poszczególnych kanałach, potem ewentualnie korygując poziomy pomiędzy kanałami doprowadzamy całość do perfekcji. Oczywiście początkujący akustycy będą to robić przez 5-7 utworów, a zaawansowani w pół. Niemniej jest to część naszego treningu i nie należy się zniechęcać, należy jednak pamiętać o całości odbioru – jest to nasz priorytet.  Dyskutując niejednokrotnie z grającymi kapelami wiem, że jakość brzmienia z przodów jest przez nich wyczuwalna na scenie (nie koniecznie dobrze słyszalna), a wiadomo, że fajny „sound” nakręca muzyków. Zatem wniosek jest taki, że jeżeli zrobimy dobrze robotę to muzycy będą mieli lepszy komfort grania i wypadną lepiej, natomiast jeżeli nagłośnienie będzie słabe to entuzjazm grających może się zmniejszyć i wtedy cały występ może „wziąć w łeb”.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p align="justify" class="bodytext"><strong>Podsumowanie  </strong><br /><br /><br /> Mam nadzieję, że poprzez tą krótką serię artykułów umożliwiłem Wam zrozumienie pewnych mechanizmów z zakresu nagłaśniania koncertów. Na pewno nie wyczerpują one wszystkich tematów i problemów z jakimi spotkacie się w swojej działalności w show-biznesie, a te o których wspomniałem można by jeszcze zgłębić. <br /><br />Zagadnienia z tej dziedziny oprócz wiedzy merytorycznej z akustyki i fizjologii słuchu wymagają też umiejętności praktycznych, organizacyjnych oraz ustawicznego kształcenia słuchu. Nikt z nas nie byłby w stanie zrealizować koncertu na dobrym poziomie bez zdobycia doświadczenia i osłuchania się w różnych gatunkach muzycznych oraz odniesienia co najmniej kilku porażek. Natomiast upór i chęć wyjaśnienia dlaczego coś nie brzmi prowadzi do rozwijania swoich umiejętności w każdej dziedzinie. <br /><br /> </p>
<p align="center" class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">Oczywiście brak funduszy na lepszy sprzęt ogranicza pole manewru, jednak w dzisiejszych czasach dostęp do różnych rozwiązań technicznych jest dużo łatwiejszy, a wielu producentów jest w stanie dostarczyć gorszy jakościowo sprzęt od topowych modeli w branży, ale za bardzo rozsądne pieniądze. Każdy zawodowy realizator koncertowy czy studyjny ma swoje patenty wypracowane przez lata i bazujące na wielu eksperymentach, których owocem jest sukces. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">W biznesie rozrywkowym liczy się efekt, a nie sposób w jaki się go osiągnie, dlatego też artyści dążą do tego, aby mieć swój niepowtarzalny styl. W zasadzie cała ekipa techników i realizatorów pracuje zwykle na sukces zespołu więc i oni muszą pracować w sposób wyróżniający ich od innych realizatorów. Dlatego zachęcam jeszcze raz do podejmowania prób wypracowania własnych patentów jak też podpatrywania pracy zawodowców.</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 20:51:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Wielkie promocje Instytutu SWAM</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/wielkie-promocje-instytutu-swam/</link>
			<description>Kurs: Realizacja nagrań zestawów perkusyjnych z Andrzejem Karpem i Piotrem Pniakiem oraz HIP HOP -...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">W cenie 800 pln - realizacja nagrań zestawów perkusyjnych.</font></p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">A kurs: Hip-hop - kompletny proces produkcji&nbsp; w cenie 500 pln za dwa dni! </font></p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">Wystarczy tylko zapisać się we dwie osoby na  raz. </font></p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">Zapisy na obydwa kursy tylko do końca tygodnia na hasło PROMUSIC.</font></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2"> Szczegóły na <a href="http://www.swam.com.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.swam.com.pl'); ">www.swam.com.pl</a></font></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 14:13:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Konkurs AKAI</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/konkurs-akai/</link>
			<description>Akai ogłasza konkurs na najlepszy film z APC40 w roli głównej.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Do wygrania dowolny produkt z oferty Akai Professional i 19 kontrolerów z najnowszej miniaturowej serii.</p>
<p class="bodytext">Aby wziąć udział w konkursie trzeba wysłać organizatorom film o tym, jak APC40 sprzężony z Abletonem Live zmienił twoje życie.</p>
<p class="bodytext">Więcej informacji na stronie:<br /><a href="http://www.youtube.com/group/apc40contest" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.youtube.com/group/apc40contest'); ">http://www.youtube.com/group/apc40contest</a> </p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 12 Nov 2009 22:47:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Receptor z twardym dyskiem</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/receptor-z-twardym-dyskiem/</link>
			<description>Muse wprowadza półprzewodnikowe dyski do Receptorra 2 PRO.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Od tej pory klienci mają do wyboru oprócz starej opcji Receptora 2 Pro z tradycyjnym dyskiem - nowoczesną opcję z dyskiem półprzewodnikowym (SSD) bez elementów obrotowych. Zastosowanie nowych typów pamięci poprawia wydajność urządzeń: pięciokrotnie zwiększa prędkość odczytu danych. Dostępne pojemności pamięci nowego typu w Receptorach 2 to 123 GB i 256 GB.</p>
<p class="bodytext"><a href="http://www.museresearch.com" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.museresearch.com'); ">www.museresearch.com</a> </p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 15:42:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>ProTools kompatybilny z OSX 10.6</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/protools-kompatybilny-z-osx-106/</link>
			<description>Digidesign przystosowuje swój sztandarowy program do pracy z najnowszą wersją mac'owego systemu...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Nowa wersja przeznaczona jest dla użytkowników ProTools 8.0.x. Aktualizacja 8.0.3pr wciąż jest testowana, jednak już teraz pozwala na bezpieczną przeprowadzkę na OSX 10.6 Snow Leopard.<br /><br />Problemy wciąż nierozwiązane w ostatniej aktualizacji:<br />- ze wtyczkami AIR,<br />- z urządzeniami peryferyjnymi Avid,<br />- z obsługą interface'ów: 888|24 I/O, 882|20 I/O, 1622 I/O oraz 24-Bit ADAT Bridge I/O.<br /><br />Wersja 8.0.3 nie będzie obsługiwała już:<br />- Mac'ów z procesorami PPC,<br />- oryginalnego modelu Mbox,<br />- Expansion|HD Chassis.<br /><br />www.digidesign.com</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 13:23:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Ableton Live 8.0.8</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/ableton-live-808/</link>
			<description>Albleton udoskonala i wprowadza kilka nowości do Live.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Oto lista nowości w wersji 8.0.8 w porównaniu do wersji 8.0.5:</p>
<p class="bodytext">- zaktualizowane podręczniki,<br />- zaktualizowana pomoc,<br />- wsparcie dla Novation Launchpad,<br />- liczne udoskonalenia dla obsługi kontrolerów AxiomPro.<br /><br />Najnowszy update zawiera także liczne poprawki, m.in:<br />- bezproblemowe podwajanie i dzielenie prędkości,<br />- Live nie zawiesza się przy odtwarzaniu MIDI w trybie &quot;multi-core&quot;,<br />- w oknie do aranżacji poprawiono automatyczne przewijanie podczas przeciągania ścieżek,<br />- Live nie zawiesza się podczas uruchamiania w systemie OSX 10.6.x przy uruchomionym innym kliencie CoreAudio.</p>
<p class="bodytext">Aktualizacja do ściągnięcia na stronie:<br /><a href="http://www.ableton.com/latest_versions" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.ableton.com/latest_versions'); ">http://www.ableton.com/latest_versions</a> </p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 15:41:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>&quot;Demakijaż&quot; Marii Sadowskiej</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/demakijaz-marii-sadowskiej/</link>
			<description>Płyta trafi do sklepów już na początku listopada. O tym, co
znajdzie się na krążku opowiedziała...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Oddaję w Wasze ręce płytę szczególną, powstałą z inspiracji obrazem  i<br />opowieścią.<br /><br />Przez wiele lat wzbraniałam się przed nagraniem płyty  stricte<br />elektronicznej. Myślałam, że flow, który powstaje kiedy śpiewam jako  MC w<br />klubach, możliwy jest do oddania tylko na żywo. Jednak chciałam  tę<br />niezwykłą atmosferę uwiecznić w filmie. Początkowo podkładałam utwory,  do<br />których faktycznie śpiewałam na klubowych imprezach. Później jednak  okazało <br /><br />się ,że uzyskanie do nich praw jest niemożliwe, lub też poza  naszym<br />zasięgiem finansowym. W krótkim czasie musiałam skomponować i  wyprodukować<br />kilka nowych kawałków, które będzie można wykorzystać pod  obrazek i nagle<br />okazało się, że „niechcący” nagrałam swoją pierwszą płytę  klubową. Po 10<br />latach działania na tej scenie...<br /><br />Oczywiście poszukałam  też muzyki pośród moich przyjaciół i tak znalazł się<br />tutaj stary dub Roberta  Brylewskiego z płyty „Warsaw Beat” świetny<br />drum’n’bass dj'a Rosa z pięknym  wokalem Sqbassa. Ukręcony wspólnie z<br />Pomponami „Woodcore” i wreszcie  niezwykły zagrany na kieliszkach przez<br />reżyserkę Dorotę Lamparską i  kompozytora Franciszka Kozłowskiego utwór z<br />drugiej części trylogii  „Demakijaż” „Droga Wewnętrzna”, który<br />nieoczekiwanie świetnie wpasował się we  wszystkie snujące elektroniczne<br />nitki dźwięków z moich syntezatorów.<br />Moim  ukochanym i najbardziej „wypieszczonym” kawałkiem jest ”Umbrella”.<br />Początkowo  był to utwór całkowicie instrumentalny i moja kolejna próba<br />zmierzenia się z  głębokim całkowicie elektronicznym dub’em.<br /><br />Kiedyś siedziałam na plaży i  przez kilka godzin przyglądałam się typowej<br />polskiej rodzinie z dziećmi i  psem, która przez cały dzień walczyła z<br />wielkim, wciąż odfruwającym  parasolem. Pomyślałam, że to niezła metafora<br />naszego dzisiejszego życia. W  porównaniu z naszymi dziadkami czy rodzicami<br />faktycznie żyjemy na plaży pod  kolorowym parasolem. Ale tam też wiatr nam<br />wieje w oczy, zacina deszcz a  parasol odfruwa w siną dal i trzeba po niego<br />biec i od nowa wkopywać w  piasek, mając nadzieję, że tym razem nie<br />odleci... Po powrocie do domu od  razu nagrałam wokale i dopiero wtedy<br />poczułam, że kawałek jest skończony.  Chciałam go umieścić na swojej<br />poprzedniej płycie „Spis treści” ale wersja  kinowa filmu została specjalnie <br /><br />przemontowana i znalazło się w nim  miejsce na dodatkową scenę, dla której<br />tłem jest właśnie  „Umbrella”.<br /><br />Tworzenie muzyki czysto elektronicznej powstającej wyłącznie  w głowie<br />producenta było dla mnie nowym i trudnym zadaniem. Musiałam  zupełnie<br />odrzucić doświadczenia z grania jazzu i zanurzyć się w świat gdzie  królują<br />brzmienia i powolne budowanie napięcia. Również warstwa  tekstowa<br />ograniczona jest do minimum, lub też nie ma jej wcale.<br />Na koniec  coś zupełnie z innej beczki, trochę „pół serio”. Oryginalne<br />nagranie z  zespołem MARJAZZ z czasów, kiedy tak jak bohaterka mojego filmu<br />graliśmy  jazzowe covery w różnych małych knajpkach („Masquenada”) i nagrany  <br /><br />specjalnie na potrzeby filmu „Jej Portret” zaśpiewany z moją mamą  Liliana<br />Urbańską z akompaniamentem mojego taty Krzysztofa  Sadowskiego.<br /><br />Życzę Wam fajnej muzycznej podróży!”<br /><br />Maria  Sadowska<br /><br />Album stanowi ścieżkę dźwiękową z filmu &quot;Demakijaż&quot; w reżyserii  Marii<br />Sadowskiej, Anny Maliszewskiej i Doroty Lamparskiej, którego  premiera<br />zaplanowana jest na 13 listopada.<br />Jest to również płyta  podsumowująca 10 letnią działalność artystki na<br />scenie klubowej oraz ukłon w  stronę tych fanów Sadowskiej, którzy przez<br />kilka lat musieli czekać na jej  stricte klubowe wydawnictwo.<br />Już za kilka dni odbędzie się premiera teledysku  do piosenki &quot;Wydarzyło się <br /><br />nie wydarzyło&quot;, która promuje projekt  &quot;Demakijaż&quot;.<br /><br />Tracklista:<br />1. Wydarzyło się nie wydarzyło<br />2. Change  Time<br />3. Umbrella<br />4. Fly Away<br />5. By The Sea SABBIA feat. Sqbass<br />6.  Woodcore<br />7. Golem Dub<br />8. Koks Club Mix<br />9. Intro Non Stop Kolor<br />10.  Droga wewnętrzna<br />11. Masquenada<br />12. Jej portret</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 15:41:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>OSTR feat. Kochan &amp; Dj Haem/PMM</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/ostr-feat-kochan-dj-haempmm/</link>
			<description>Premiera  płyty &quot;Rap, stresy, hulana, interesy&quot;</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext"><font face="Arial" color="black" size="2">Tradycyjnie </font><font face="Arial" size="2">na początku 2010 roku Adam Ostrowski wyda płytę. Na<font color="navy"> </font>pewno jednak rok 2009 przyniósł mu złotą sprzedaż dziesiątego albumu &quot;O.C.B.&quot;, ścieżkę dźwiękową do filmu &quot;Galerianki&quot;, winylową edycję drugiego Warszafskiego Deszczu z remiksami Ostrego pt. &quot;Podostrzywszy&quot;, wiele produkcji w tym Cadillac'a Dale'a. Jaką część jego twórczości już niebawem będą mogli usłyszeć Szczecinianie? To okaże się 27 listopada w klubie Słowianin. Towarzyszyć mu będą tradycyjnie Dj Haem oraz Kochan.</font></p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">Bardzo ważną częścią tej imprezy będzie koncert promujący drugi materiał PMM pt.:&nbsp;&quot;Rap, stresy, hulana, interesy&quot;. Na albumie znajdziecie między innnymi: Kajmana, PSH czy Ero. Podczas ich listopadowego występu również nie zabraknie gości. Może doczekamy się wspólnych kawałków reprezentanta Bałut i orędowników szczecińskiej flatery...</font></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">27.11.2009, otwarcie: 20:00, start: 21:00</font></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">Szczecin, klub Słowianin, ul. Korzeniowskiego 2</font></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><font face="Arial" size="2">Przedsprzedaż biletów: sklep Platinum, deptak Bogusława 7</font></p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 15:20:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Marek Napiórkowski Trio jutro w Klubokawiarni</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/marek-napiorkowski-trio-jutro-w-klubokawiarni/</link>
			<description>Czołowy polski gitarzysta zaprezentuje nową odsłonę swojej muzyki. Gitarzysta Marek Napiórkowski...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext"> Marek Napiórkowski to czołowy polski gitarzysta. Nagrał ponad 100 płyt z różnymi artystami. Współpracował min. z Mino Cinelu, Adamem Holzmanem, Gregoirem Maretem, Anną Marią Jopek, Tomaszem Stańko, Henrykiem Miśkiewiczem, Urszulą Dudziak, Klausem Doldingerem (Passport). W projektach Anny Marii Jopek grał m. in. z Patem Metheny , Richardem Bona, Dhaferem Youssefem. Nagrał 2 autorskie płyty : &quot;Nap&quot; (Universal 2005) i &quot;Wolno&quot; (Universal 2007),która uzyskała status złotej płyty. Oba&nbsp; albumy zdobyły nominację do nagrody Fryderyk jako Jazzowy Album Roku, a Marek Napiórkowski był nominowany dwukrotnie jako Jazzowy Muzyk Roku. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">29.10. Warszawa - Klubokawiarnia Ogrody (Na Mariensztacie 21a) &nbsp; </p>
<p class="bodytext">Więcej na oficjalnej stronie Marka Napiórkowskiego </p>
<p class="bodytext">www.mareknapiórkowski.com </p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 15:07:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
		<item>
			<title>Muzyczny bigos Tymona Tymańskiego &amp; The Transistors</title>
			<link>http://www.promusic.pl/aktualnosci/aktualnosci-single-view/artykul/muzyczny-bigos-tymona-tymanskiego-the-transistors/</link>
			<description>Główka kapusty pełnej intrygujących tekstów, esencjonalny bulion z wywaru na wyrafinowanej muzyce i...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="bodytext">Tradycyjny polski bigos jest połączeniem najróżniejszych smaków i rodzajów produktów. Odpowiednio długo gotowany i dobrze przyprawiony zachwyca nawet najbardziej wymagające podniebienia. Podobnie jest z nową płytą Bigos Heart, na której Tymański sięgnął po to co najlepsze w jego dotychczasowej twórczości, czyli dobrą muzykę i zaskakujące teksty. Fani zespołu i samego Tymona Tymańskiego nie znajdą tutaj jazzowych czy avant-rockowych udziwnień, składających się na tworzoną do tej pory mocną i nieco sowizdrzalską muzykę. Krążek ukazuje nowe, dość klasyczne i refleksyjne oblicze grupy, na którym dominują aranżacje w beatlesowskim tonie. Niewątpliwe ciekawie prezentują się zaproszeni do współpracy artyści, którzy pojawiają się w nowych, nieznanych do tej pory rolach.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Śpiewający Możdżer i Halama</strong></p>
<p class="bodytext">Grzegorz Halama, znany szerokiej publiczności głównie z kabaretowych występów, na płycie udowadnia, że obok talentu komicznego doskonale czuje się w roli wokalisty i muzyka. Natomiast Leszek Możdżer, jeden z najwybitniejszych muzyków jazzowych, ceniony przede wszystkim za wirtuozyjną grę na fortepianie, odkrywa przed słuchaczami, że również potrafi śpiewać. Całości dopełniają Kuba Staruszkiewicz, uznany perkusista sesyjny oraz Daniel Hertzov – wokalista i kompozytor o rosyjskich korzeniach, który na stałe tworzy w Wielkiej Brytanii. Czwórka Transistorsów uzupełniona przez zaproszonych do współpracy gości stworzyła płytę, która łączy różne style muzyczne, klarownie zaaranżowane piosenki, przebojową melodykę i drapieżne, gitarowe brzmienie. </p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Najlepszy wypełniacz </strong>&nbsp;<strong></strong></p>
<p class="bodytext">Tymański przyznaje, że początkowo płyta miała być pewnego rodzaju wypełnieniem czasu przed jego kolejnym projektem – filmem <em>Polskie Gówno</em>. Jednak gdy zabrał się do pracy nad materiałem, na który składa się kilka piosenek dawnych zespołów Tymańskiego (<em>Trupy i Czan</em>) w odświeżonych aranżacjach, okazało się, że zespół i zaproszeni goście mają nieskończenie wiele pomysłów. Dlatego w ostatecznej wersji płyty dominują premierowe utwory, śpiewane głównie w języku angielskim. Prace nad krążkiem trwały od wiosny 2008 roku w studiu trójmiejskiej wytwórni <em>Biodro Records</em>.</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Bigos na koncercie</strong></p>
<p class="bodytext">Nagrania powinny przypaść do gustu wielu miłośnikom dobrych, wysmakowanych brzmień, bo zdaniem Tymańskiego jest to najdojrzalsza płyta jego autorstwa. Oczywiście będzie to można sprawdzić już &nbsp;4 października 2009 podczas premierowego koncertu w Warszawie, który odbędzie się w klubie Jadłodajnia Filozoficzna (<a href="http://www.filozoficzna.art.pl" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.filozoficzna.art.pl'); ">www.filozoficzna.art.pl</a>) o godzinie 20.30. Tego wieczoru krążek zostanie zaprezentowany przez wszystkich artystów pojawiających się na płycie <em>Bigos Heart</em> grupy <em>Tymon &amp; The Transistors.</em> Jednocześnie występ zespołu rozpoczyna trasę koncertową po Polsce. Więcej informacji na temat płyty i trasy koncertowej na stronie <a href="http://www.tyma%C5%84ski.com" target="_blank"  onclick="javascript:urchinTracker ('/external/http/www.tyma%C5%84ski.com'); ">www.tymański.com</a></p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext">&nbsp;<strong>Lista utworów na płycie Bigos Heart:</strong></p>
<p class="bodytext">1.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Goodbye</p>
<p class="bodytext">2.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Drugs</p>
<p class="bodytext">3.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Bigos Heart</p>
<p class="bodytext">4.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Help Me Out</p>
<p class="bodytext">5.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Less Than Two</p>
<p class="bodytext">6.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Sunday</p>
<p class="bodytext">7.&nbsp;&nbsp;&nbsp; Posłuchaj, Siddharto</p>
<p class="bodytext">8.&nbsp;&nbsp;&nbsp; I Think It's Ok</p>
<p class="bodytext">9.&nbsp;&nbsp;&nbsp; I Don't Know</p>
<p class="bodytext">10. Samsara</p>
<p class="bodytext">11. Pete Best Was Good Enough</p>
<p class="bodytext">12. Love Don't Last</p>
<p class="bodytext">&nbsp;</p>
<p class="bodytext"><strong>Informacje dodatkowe:</strong></p>
<p class="bodytext">Premiera:&nbsp; 17 października 2009 r.</p>
<p class="bodytext">Format:&nbsp; Płyta CD</p>
<p class="bodytext">Produkcja:&nbsp; Biodro Records</p>]]></content:encoded>
			<category>Array</category>
			
			
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 14:47:00 +0100</pubDate>
			
		</item>
		
	</channel>
</rss>
<!-- Parsetime: 5372 ms-->